Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Dorn chciał zostać szefem klubu PiS

2007-11-19 | Ostatnia aktualizacja: 17:57 | Komentarze: 0 | skomentuj

DZIENNIK dotarł do listu, jaki zaraz po wyborach wysłał Ludwik Dorn do partyjnych kolegów. List rzuca światło na powody, dla których Dorn zdecydował się stanąć w otwartej opozycji do Jarosława Kaczyńskiego, a Kaczyński w piątek zawiesił go w prawach członka partii. Dorn bardzo zabiegał o to, by zostać szefem klubu parlamentarnego.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Były marszałek Sejmu, by pozyskać wsparcie dla swojej kandydatury, rozesłał do swoich partyjnych kolegów list, w którym przypominał o sukcesach partii, kiedy to on był szefem klubu. Dawał wyraźnie do zrozumienia, że to on będzie najlepszym szefem klubu, umniejszając tym samym pozycję Przemysława Gosiewskiego.

List, do treści którego dotarł DZIENNIK, jest krótki. Dorn wysłał go do wszystkich członków klubu. W nagłówku gratuluje otrzymania mandatu. W dalszej części przypomina, że w Sejmie czwartej kadencji Prawo i Sprawiedliwość było na tyle skuteczną opozycją, że miało realny wpływ na bieżącą politykę i odnosiło wiele sukcesów. (DZIENNIK przypomina, że właśnie wówczas Dorn kierował klubem). W końcowych słowach Dorn wyraża nadzieję, że i w Sejmie szóstej kadencji partia będzie równie skuteczną opozycją. W liście nie ma słowa o poprzedniej, V kadencji (szefem klubu był Marek Kuchciński), w której PiS tworzyło rząd.

"Ten list miał przypomnieć sukcesy Ludwika Dorna, dlatego jest w nim mowa tylko o czwartej kadencji. Dorn liczył, że list pomoże mu zdobyć przychylność kolegów, a tym samym da poparcie na szefa klubu" - mówi DZIENNIKOWI polityk PiS. I dodaje: "Prawda jest taka, że Ludwika Dorna mało kto lubi w klubie, dlatego mało kto godził się na jego kandydaturę".

Dorn znalazł wsparcie w osobach Pawła Zalewskiego i Kazimierza Michała Ujazdowskiego, którzy głośno mówili o zmianie kursu politycznego partii i opowiadali się za odzyskiwaniem elektoratu wielkomiejskiego.

"Przed głosowaniem kandydatury zgłoszonej przez prezesa Kaczyńskiego na szefa klubu, ta trójka ostro szukała wsparcia, by nie był nim Gosiewski. Głosowanie miało być tajne, więc mieli ułatwione zadanie, ale efekt był taki, że przeciwko Przemkowi zagłosowało raptem 20 osób, na 166 posłów i 39 senatorów" - relacjonuje inny polityk PiS.

Czy zawieszeni politycy pozostaną w PiS? "Zalewskiego będzie szkoda, bo jest lubiany i szanowany, ale Dorna niewielu będzie żałowało, za jego język i styl odnoszenia się do ludzi" - mówi rozmówca DZIENNIKA. "Myślę, że prezes Kaczyński pogodził się już z myślą, że opuści on nasze szeregi, chociaż obiektywnie będzie to wielka strata".

Dorn odmawia komentarza w tej sprawie. Zalewski w rozmowie z DZIENNIKIEM zadeklarował chęć pozostania w PiS, mimo że politycy Platformy oficjalnie zapraszają go do przejście w ich szeregi. Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO, mówi nawet o "przyśpieszonej procedurze przyjęcie do partii". W zeszłym tygodniu kusili Zalewskiego stołkiem szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych, aby nie stawiać sprawy na ostrzu noża, Zalewski odrzucił tę propozycję. "Mamy świadomość, że Paweł będzie miał dokąd odejść. Ale Ludwik, jeśli nie pohamuje swoich ambicji, pójdzie w polityczną odstawkę, przecież Platforma głośno powiedziała, że jego na pewno nie przyjmie" - dodaje polityk PiS.

Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «