Dziennik Gazeta Prawana logo

Miejsce na liście leków refundowanych warte fortunę

24 listopada 2007, 07:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ponad 40 milionów złotych - tyle rocznie może zarobić francuski producent ivabradyny na dopisaniu specyfiku do listy leków refundowanych, ustaliło "Życie Warszawy". W spisie medykament znalazł się w ostatniej chwili. Jak napisał DZIENNIK, dzięki byłemu wiceministrowi zdrowia, Bolesławowi Piesze.

Obecność na liście leków refundowanych to dla specyfiku na receptę być albo nie być - tłumaczy "Życiu Warszawy" dyrektor generalny dużego koncernu farmaceutycznego w Polsce. Nie chce podać nazwiska, bo, jak tłumaczy, branża nie wybaczyłaby mu zdrady tajemnic.

Dlaczego lista leków refundowanych gwarantuje tak wysokie zarobki? Bo gdy do specyfiku dopłaca państwo, lekarze częściej go przepisują. Inaczej pacjenci nie kupowaliby go, bo jest za drogi.

Zamieszanie wokół listy leków refundowanych dotyczy ivabradyny, która miała się tam znaleźć w ostatniej chwili. Dopisał ją były już wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. O sprawie napisał DZIENNIK. Piecha, jak podaje "Życie Warszawy", złożył już wyjaśnienia w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, które bada kulisy powstania listy leków refundowanych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj