Lipiec nie wyjdzie z więzienia
PiS-owski minister sportu nie będzie bronił się przed oskarżeniami prokuratury z wolnej stopy. Oskarżany o gigantyczną korupcję Tomasz Lipiec pozostanie w areszcie co najmniej do stycznia 2008 roku. Tak zdecydował dziś Sąd Okręgowy w Warszawie, który zażalenie na aresztowanie Lipca uznał za bezzasadne.
- Tomasz Lipiec współpracował z ABW
- Mieli zamknąć Lipca przed wyborami?
- Lipiec: Padłem ofiarą konkurencji między ABW a CBA
- Prokuratorzy zeznają: Były naciski w sprawie Lipca
- Byłemu ministrowi sportu grozi 10 lat
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Sąd uznał, że za zastosowaniem aresztu tymczasowego przemawia prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa oraz obawa matactwa" - tłumaczył rzecznik Sądu Okręgowego w
Warszawie sędzia Wojciech Małek.
Tomasz Lipiec został aresztowany pod koniec października. Na razie na trzy miesiące. Sąd uznał, że były minister sportu musi trafić za kraty, bo skala przestępstw, o które podejrzewa go
prokuratura, jest gigantyczna. Chodzi o afery korupcyjne w Centralnym Ośrodku Sportu.
Lipiec miał przyzwalać na korupcję w COS w zamian za "prowizje" od urzędników. Lista zatrzymanych w tej sprawie osób - łącznie z Lipcem - liczy w sumie 16 nazwisk.
Kluczowymi osobami w aferze okazali się dwaj urzędnicy - Krzysztof S. i jego zastępca Tadeusz M. Według tygodnika "Wprost", to oni za łapówki proponowali przedsiębiorcom
udział w budowie Stadionu Narodowego na mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 roku. W zamian żądali obsadzania swoimi ludźmi zarządów spółek, które miały skorzystać na powstaniu
stadionu. Mieli też ustawiać przetargi na wynajem hali warszawskiego Torwaru pod imprezy komercyjne.
Lipca sypnąć miał Tadeusz M. Według "Wprost", to on zeznał, że kiedy zaczął pracę w COS, Lipiec zgodził się na robienie przekrętów i zażądał działki dla siebie.
Tygodnik twierdzi, że Lipiec wziął przynajmniej 100 tys. zł.
Adwokat byłego ministra sportu, mecenas Krzysztof Stępiński twierdzi, że są to pomówienia. Obrońca oświadczył dziś, że nie zna całości materiału dowodowego, ale wyjaśnienia Lipca
uznaje za przekonujące. "Nie ma wątpliwości, że sprawa oparta jest na pomówieniach" - dodał.
Lipiec twierdzi, że padł ofiarą spisku. Przekonuje, że niektórzy urzędnicy z COS obciążyli go nieprawdziwymi zeznaniami, by zemścić się za to, że ich zwolnił.
36-letni Lipiec, były lekkoatleta, reprezentant Polski i olimpijczyk w chodzie sportowym, został powołany do rządu przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza w październiku 2005 r. 9 lipca 2007
roku złożył dymisję; przyjął ją premier Jarosław Kaczyński. Od 2003 r. do powołania na ministra Lipiec pełnił funkcję dyrektora stołecznego Ośrodka Sportu i Rekreacji.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!