Prokurator od Blidy nie będzie ukarany
Emil Melka, prokurator z Katowic, który twierdził, że był naciskany przez przełożonych podczas śledztwa w sprawie mafii węglowej, nie będzie ukarany dyscyplinarnie. "Potwierdzam, że postępowanie zostało umorzone" - przyznał Melka w rozmowie z DZIENNIKIEM.
- "Były premier i ministrowie będą się tłumaczyć ze śmierci Blidy"
- Głosowanie nad komisją śledczą przełożone
- "PiS przysypuje węglem śmierć Blidy"
- "Nikczemność" i "cynizm" w awanturze o Blidę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nazwisko prokuratora stało się głośne po śmierci Barbary Blidy. To właśnie on prowadził do jesieni 2006 r. śledztwo w sprawie mafii węglowej, w którym pojawiło się nazwisko byłej
posłanki SLD.
W kwietniu tego roku, kilka dni po jej samobójstwie, DZIENNIK napisał, że Melka został odsunięty od śledztwa, bo sprzeciwiał się postawieniu Blidzie zarzutów. W prokuraturze zawrzało. Szef
katowickiej prokuratury apelacyjnej Tomasz Janeczek wezwał Melkę i... nagrał rozmowę ze swoim podwładnym.
Janeczek chciał, aby Melka napisał oświadczenie, czy przełożeni na niego naciskali. Melka, który - jak wynika z nagrania - mówił o naciskach, po rozmowie z szefem oświadczył, że żadnych
nacisków nie było. Po ujawnieniu treści nagrań przez "Gazetę Wyborczą" Janeczek domagał się kary dla podwładnego.
Rzecznik dyscyplinarny Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Andrzej Łojkowski nie znalazł jednak powodów, by ukarać Melkę.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!