Posła z Warszawy szukaj w Gdańsku
Wyborcy, którzy chcą skontaktować się ze swoimi przedstawicielami w parlamencie, nie mają pojęcia, gdzie ich szukać. I trudno im się dziwić. Jak ustalił dziennik.pl, poseł z Warszawy, Donald Tusk, otworzył swoje biuro poselskie... w Gdańsku. A posłanka z Poznania, Zyta Gilowska, w ogóle nie ma żadnego biura.
- Większa kasa idzie na nic
- Nałęcz: Sejm jest lustrzanym odbiciem społeczeństwa
- SLD ściąga najwięcej od swoich polityków
- Posłowie już nie pojadą za darmo taksówkami
- PO sięga głębiej do kieszeni prezydenta
- Posłowie będą zarabiać więcej
- Pół miliona złotych na karetki dla Sejmu
- Tusk mówi wyborcom: nie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mimo że Sejm pracuje już od miesiąca, wielu posłów ukrywa się przed społeczeństwem. Kłopoty z kontaktem ze swoimi przedstawicielami w parlamencie mają przede wszystkim wyborcy tzw. posłów-spadochroniarzy - wybranych w innych miastach niż te, z których faktycznie pochodzą.
Najlepszym przykładem jest poseł-premier Donald Tusk. Wybrany z rekordowym poparciem w Warszawie, swoje jedyne biuro poselskie uruchomił w rodzinnym Gdańsku. Wyborcy, którzy chcieliby mu się pożalić na swój los lub poprosić o interwencję w jakiejść sprawie, muszą wybrać się w 340-kilometrową podróż samochodem albo spędzić pięć godzin w pociągu. A potem drugie tyle wracać.
Tusk nie jest jedynym posłem, który tak traktuje swój elektorat. Julia Pitera startowała z Płocka, ale z wyborcami chce spotykać się w Warszawie. Natomiast Paweł Graś biuro ma w Krakowie, mimo że wybrali go mieszkańcy Chrzanowa.
Nie lepiej traktują swoich wyborców posłowie opozycji. Poseł PiS z Kalisza, Jan Dziedziczak, każe swoim wyborcom jeździć do oddalonego o ponad 120 kilometrów Leszna. Przy okazji - nie sposób się do niego dodzwonić, o każdej porze dnia włącza się tylko automatyczna sekretarka. Zyta Gilowska, która w Poznaniu uzyskała ponad 54 tysiące głosów, w ogóle nie ma żadnego biura poselskiego, mimo że koledzy z PiS proponowali jej miejsce w swoich biurach.
Większość parlamentarzystów, przyłapanych przez nas na ignorowaniu swoich wyborców, tłumaczy się roztargnieniem i zapracowaniem.
"Pan Donald Tusk oczywiście zamierza uruchomić swoje biuro poselskie w Warszawie. Nie zdążył tego zrobić do tej pory ze względu na nawał obowiązków związanych z objęciem przez niego funkcji prezesa Rady Ministrów" - tłumaczy swojego szefa Anna Olszewska, dyrektor gdańskiego biura Tuska. Decyzje mają zapaść w najbliższych dniach.
W warszawskim biurze Julii Pitery usłyszeliśmy, że pani poseł chce dogadać się z innymi posłami Platformy wybranymi w Płocku i w ich biurach organizować dyżury i spotkania z wyborcami. Kłopot w tym, że nawet asystentka Pitery nie wie, kiedy będzie to możliwe. "Pani poseł jest zaangażowana w pracę rządu i większość czasu spędza w kancelarii premiera. Do nas wpada bardzo rzadko" - mówi.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!