"Jak prezydent zaprasza, to minister przychodzi"
"To są rzeczy niedopuszczalne" - tak Lech Kaczyński skomentował postawę Radosława Sikorskiego, który wczoraj nie przyszedł na umówione spotkanie z prezydentem. W wywiadzie dla TVP Kaczyński postawił sprawę jasno: "Skoro prezydent zaprasza, to minister przychodzi". Zapowiedział, że mimo to wyznaczy termin kolejnego spotkania.
- Tusk: Sikorskiemu nie brakuje kultury
- Sikorski: Czekam na kolejny termin spotkania
- Tędy, Radku, tędy
- Sikorski: Fotyga oskarżyła mnie o zdradę
- Fotyga: Sikorski powinien znać swoje miejsce
- Sikorski tłumaczy się przed prezydentem
- Saryusz-Wolski: Sikorski powinien przeprosić prezydenta
- Prezydent: Nie udało się zbudować IV RP
- Kaczyński zaprasza Tuska z Sikorskim
- Prezydent pogodził się z premierem
- Kwaśniewski: Jestem po stronie Kaczyńskiego
- Prezydent Kaczyński: PiS popełniał błędy
- Spotkanie prezydent-Sikorski po niedzieli
- Wojna na górze w dyplomacji
- Szarża Fotygi na rząd
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lech Kaczyński uznał, że Radosław Sikorski nie miał żadnych poważnych powodów, by nie przyjść do Pałacu Prezydenckiego. "Jeśli minister nie jest poważnie chory, czy ktoś z jego bliskich nie jest poważnie chory, albo nie jest gdzieś daleko za granicą, to przychodzi" - tłumaczył. A o podanym przez szefa MSZ powodzie nieobecności - nieformalnym posiedzeniu Rady Ministrów - powiedział: "Nie ma czegoś takiego".
Prezydent zadeklarował, że spełni prośbę Sikorskiego i wyznaczy nowy termin spotkania. Tłumaczył, że przecież "istnieją pewne konstytucyjne obowiązki", o których trzeba rozmawiać.
Lech Kaczyński odniósł się także do słów premiera. Donald Tusk powiedział na Litwie, że chce grać z prezydentem "w jednej drużynie". "Sama chęć współpracy jest przeze mnie odbierana bardzo pozytywnie. Niektóre fragmenty budzą pewne nadzieje. Ale nie są potrzebne elementy autopromocyjne w wypowiedzi premiera Tuska" - zastrzegał.
Zaraz potem przeszedł do krytyki posunięć nowego rządu. "To nie był zbyt szczęśliwy krok w obecnej sytuacji" - mówił o zniesieniu polskiego weta w sprawie negocjacji między Rosją a OECD. Prezydent podkreślił, że ma też inny pogląd co do terminu wycofania polskich wojsk z Iraku. Rząd Tuska chce, by Polacy wrócili do kraju w przyszłym roku.
Rozbieżności są, więc prezydent nie wyklucza, że w końcu poprosi Trybunał Konstytucyjny o interwencję i o odpowiedź na pytanie, co kto może w polityce zagranicznej. Na razie - jak mówi - nie ma takiej możliwości.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!