Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

"Jak prezydent zaprasza, to minister przychodzi"

2007-11-30 | Ostatnia aktualizacja: 17:59 | Komentarze: 0 | skomentuj
Prezydent krytykuje postawę Radosława Sikorskiego

Prezydent krytykuje postawę Radosława Sikorskiego / Inne

"To są rzeczy niedopuszczalne" - tak Lech Kaczyński skomentował postawę Radosława Sikorskiego, który wczoraj nie przyszedł na umówione spotkanie z prezydentem. W wywiadzie dla TVP Kaczyński postawił sprawę jasno: "Skoro prezydent zaprasza, to minister przychodzi". Zapowiedział, że mimo to wyznaczy termin kolejnego spotkania.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Lech Kaczyński uznał, że Radosław Sikorski nie miał żadnych poważnych powodów, by nie przyjść do Pałacu Prezydenckiego. "Jeśli minister nie jest poważnie chory, czy ktoś z jego bliskich nie jest poważnie chory, albo nie jest gdzieś daleko za granicą, to przychodzi" - tłumaczył. A o podanym przez szefa MSZ powodzie nieobecności - nieformalnym posiedzeniu Rady Ministrów - powiedział: "Nie ma czegoś takiego".

Prezydent zadeklarował, że spełni prośbę Sikorskiego i wyznaczy nowy termin spotkania. Tłumaczył, że przecież "istnieją pewne konstytucyjne obowiązki", o których trzeba rozmawiać.

Lech Kaczyński odniósł się także do słów premiera. Donald Tusk powiedział na Litwie, że chce grać z prezydentem "w jednej drużynie". "Sama chęć współpracy jest przeze mnie odbierana bardzo pozytywnie. Niektóre fragmenty budzą pewne nadzieje. Ale nie są potrzebne elementy autopromocyjne w wypowiedzi premiera Tuska" - zastrzegał.

Zaraz potem przeszedł do krytyki posunięć nowego rządu. "To nie był zbyt szczęśliwy krok w obecnej sytuacji" - mówił o zniesieniu polskiego weta w sprawie negocjacji między Rosją a OECD. Prezydent podkreślił, że ma też inny pogląd co do terminu wycofania polskich wojsk z Iraku. Rząd Tuska chce, by Polacy wrócili do kraju w przyszłym roku.

Rozbieżności są, więc prezydent nie wyklucza, że w końcu poprosi Trybunał Konstytucyjny o interwencję i o odpowiedź na pytanie, co kto może w polityce zagranicznej. Na razie - jak mówi - nie ma takiej możliwości.

Magdalena Birecka, IAR
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «