Głodny Dorn snuje się po sklepie
Co się dzieje z Ludwikiem Dornem? - zastanawia się "Fakt". Wyklęty w PiS były marszałek Sejmu marnieje w oczach. Jeszcze do niedawna trząsł parlamentem. Dziś jest już tylko cieniem "żelaznego Ludwika". W byle jakim palcie i z kaszkietem na głowie nie potrafi nawet zrobić porządnych zakupów. Powinien przynajmniej zjeść dobry obiad - pokpiwa bulwarówka.
- Blogowa wojna Marcinkiewicza z Dornem
- Ludwik Dorn został tatą
- Dorn: Marcinkiewicz jest kłamcą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kiedyś dzierżył buławę marszałkowską. Teraz najwyraźniej przypadła mu rola gosposi domowej. Reporterzy "Faktu" zauważyli Ludwika Dorna w sklepie spożywczym.
Smętny i przygaszony, w niczym nie przypominał pewnego siebie władcy Sejmu, twardziela od wykształciuchów i dumnego pana suki Saby - czytamy w bulwarówce.
Do reklamówki Dorn włożył zaledwie mrożonkę owoców morza i wrócił do domu. Jego żona Iza Śmieszek-Dorn od lat jest wegetarianką. Ale o sobie też powinien pomyśleć. Bo dieta nie najlepiej mu służy - martwi się "Fakt".
"Wydaję z siebie samotny, nieco żałosny i śmieszny odgłos oburzenia, który trudno określić inaczej niż pisk" - wyznał ostatnio Dorn w swym internetowym pamiętniku.
Ludwikowi Dornowi musiały chyba zaszkodzić małże i ośmiorniczki. Gdyby zjadł soczysty kawał mięsa, pewnie zaryczałby jak lew - radzi bulwarówka.
Zajęta karierą charakteryzatorki i specjalistki od malowania ciał żona byłego marszałka powinna wziąć sobie to do serca. Pora ugotować mężowi dobry obiad - apeluje "Fakt".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!