Policjanci mają Piterę na oku
W ciągu dwóch minut zaalarmowani policjanci znajdą się przy Julii Piterze. Okolice jej domu i miejsc, w których może przebywać, będą non stop monitorowane. To główne zasady ochrony, jaką minister, której ktoś podpalił samochód, przyznał komendant główny policji. Jak dowiedział się nieoficjalnie dziennik.pl, premier Tusk nie zmieni decyzji komendanta i nie będzie nalegał, by Piterę chronili funkcjonariusze BOR.
- Żona Tuska boi się o życie
- To był zamach na Piterę
- Julii Pitery wytrwały marsz ku sławie
- Pięć tysięcy nagrody za głowę podpalacza
- Pitera: Komisje śledcze są niezbędne
- Prokuratura sprawdzi przeszłość Pitery
- Komu naraziła się Pitera?
- Pitera będzie patrzeć na ręce szefowi CBA
- Pitera: Byłam podsłuchiwana przez kilka miesięcy
- ABW: Auto Pitery podpalił szaleniec
- Podpalał kamienice. Prokurator chce dla niego dożywocia
- Spalił kamienicę. Dostał 25 lat
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Decyzję podjęto po przeanalizowaniu materiałów ze śledztwa w sprawie podpalenia samochodu minister, zajmującej się w rządzie Donalda Tuska walką z korupcją. Ale ponieważ sama Julia Pitera prosiła, by ochrona nie rzucała się w oczy, zdecydowano się na wariant bardziej dyskretny.
Minister Pitera jest cały czas w kontakcie z policją. Na wypadek kolejnego ataku policjanci w pogotowiu czekają na każdy jej sygnał. Gdy tylko zauważy jakieś niebezpieczeństwo, ma alarmować mundurowych, a ci w mgnieniu oka zjawią się przy niej.
Policjanci są pewni, że samochód minister Pitery ktoś podpalił, ale wciąż szukają sprawcy. Na razie eliminują fałszywe tropy. Już wiadomo, że biegnący mężczyzna, którego widać na nagraniu z jednej z kamer przy ulicy, to nie podpalacz, a ochroniarz z pobliskiego budynku - dowiedział się dziennik.pl.
Prowadzący sprawę policjanci robią wszystko, by odnaleźć podpalacza. Przeglądają kolejne taśmy z monitoringu okolicznych ulic i instytucji. Przesłuchują świadków i sąsiadów minister Pitery.
Nieoficjalnie wiadomo, że są już ślady, które mogą doprowadzić do przestępcy. Śledczy nie chcą jednak zdradzać szczegółów, by nie spłoszyć podejrzanych. Zastrzegają też, że kolejny trop także może okazać się fałszywy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!