Zastępczyni Ziobry: Nie łączcie mnie z doktorem G.
To haniebny i nieuprawniony atak - tak była wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa komentuje publikację "Newsweeka". Tygodnik napisał, że CBA ma nagranie jej rozmowy z byłym już dyrektorem szpitala MSWiA w Warszawie, wówczas szefem kardiochirurga Mirosława G. "Ustawimy prokuratorów i sprawę się umorzy" - miała powiedzieć obecna posłanka PiS. Wszystko działo się, gdy Centralne Biuro Antykorupcyjne dopiero prowadziło wielkie śledztwo w sprawie lekarza. Kempa chce odtajnienia nagrania.
- Komisja śledcza nie dla Kempy i Kalisza?
- Religa: Na moim oddziale lekarze pili alkohol
- Wysokie nagrody za śledztwo w sprawie kardiochirurga
- "Nikczemność" i "cynizm" w awanturze o Blidę
- Polska może przeprosić doktora Mirosława G.
- Religa: Atakują mnie, bo lubię Kaczyńskich
- Doktor G. nie zabił pacjenta
- Dorn: Nie broniłem Mirosława G.
- Posłanka Kempa wyleciała z komisji etyki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wieczorem w TVN24 Kempa powiedziała, że "to, co się dzieje, to po prostu jest jeden wielki skandal". "Sprawa jest obliczona na to, żeby uderzyć we mnie, jako w osobę, która w tej chwili bardzo uaktywniła się politycznie" - dodała była wiceminister sprawiedliwości.
"Czuję się pomówiona, a moje ewentualne wypowiedzi były zmanipulowane. Moje rozmowy z dyrektorem szpitala MSWiA dotyczyły tylko zdrowia mojej mamy" - zapewniała Kempa w "Kropce nad i".
Według "Newsweeka", jej rozmowa z szefem szpitala MSWiA została nagrana w połowie stycznia 2007 roku, a więc na miesiąc przed zatrzymaniem podejrzanego o korupcję Mirosława G. Dlaczego podsłuchiwano rozmowy jego przełożonego Marka Durlika, wówczas szefa szpitala MSWiA? Dlatego, że CBA także jego podejrzewało o przestępstwo - wyłudzanie pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia.
W tej chwili nagranie rozmowy i stenogram leżą w kancelarii tajnej Prokuratury Okręgowej w Warszawie - pisze "Newsweek" i dodaje, że informację tę potwierdził w dwóch niezależnych źródłach.
I Durlik, i Kempa przyznają, że się kontaktowali. Ale, według obecnej posłanki PiS, chodziło tylko o zdrowie jej matki, która była operowana w szpitalu MSWiA. "Owszem, pan Durlik wspominał, że jakieś postępowanie się toczy, ale ja powiedziałam wyraźnie, że jeżeli prowadzi je taki organ jak CBA, to coś jest na rzeczy. I tyle" - zapewnia Kempa.
W podobnym tonie wypowiada się dr Durlik: "Leczyłem matkę minister Kempy. Przy okazji rozmowy telefonicznej o operacji zapytałem ją, co prokuratura i CBA robią w szpitalu. Nie powiedziała mi, że będzie interweniować".
Mimo to nagranie stało się podstawą do wszczęcia śledztwa - pisze "Newsweek". Śledczy z warszawskiej prokuratury okręgowej chcieli wyjaśnić, czy ujawniona została tajemnica państwowa dotycząca działań CBA i prokuratury. A jeśli tak, to kto jest za to odpowiedzialny.
Kempa odpiera zarzuty i domaga się publikacji treści jej rozmów z byłym dyrektorem szpitala MSWiA w Warszawie. Była wiceminister twierdzi, że łączenie jej osoby ze sprawą Mirosława G. to próba powstrzymania jej przed krytykowaniem nowego szefostwa resortu sprawiedliwości. Jednocześnie podkreśla, że CBA podsłuchy stosowano zgodnie z prawem.
Śledztwo zatrzymano. Prokurator Jacek Nieszpaur, który miał je prowadzić, odszedł z pracy - jak mówi - ze względu na naciski polityczne. "Dużo wiecie, ale nie mogę o tym rozmawiać" - tylko tyle powiedział "Newsweekowi". Prokuratura Krajowa wróciła do badania wątku rozmowy Kempy z Durlikiem dopiero po zmianie ministra sprawiedliwości.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!