Prezydent Niemiec: Wypędzeni to Polacy, w których domu mieszkałem
Centrum przeciwko wypędzeniom w Polsce czy w Niemczech? I kto ma je organizować? Prezydent Niemiec twierdzi, że to, czy będzie to robiła Erika Steinbach, jest wyłącznie niemiecką sprawą. Oto fragment wywiadu Horsta Koehlera dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
- Niemcy pokazują Tuskowi figę z makiem
- Bartoszewski do Niemców: Nie róbcie z nas PiS
- Steinbach ma poparcie prezydenta Niemiec
- Ostra odpowiedź IPN na prowokację Steinbach
- Niemcy nauczą dzieci historii wypędzeń
- Steinbach chce Muzeum Wypędzonych w Polsce
- Niemcy mają prezydenta. Tego samego
- Centrum Przeciw Wypędzeniom bez Steinbach
- Dzieci będą mogły głosować
- W Berlinie Tusk z Merkel o Gdańsku
- Polka uratowała przyszłego prezydenta Niemiec
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pochodzi pan z rodziny, która z własnego doświadczenia wie, co znaczy ucieczka i wypędzenie. Jak według pana powinien wyglądać tzw. widomy znak w Berlinie, aby przyjął go rząd
RFN?
Horst Koehler: Po pierwsze nie uważam się za wypędzonego. Wypędzonymi byli ci Polacy, w których domu zamieszkali wówczas moi rodzice. „Widomy znak” w Berlinie
powinien ukazać w takim samym stopniu przyczyny ucieczki i wypędzenia, jak cierpienie ludzi. I powinien być wkładem w pojednanie między narodami. Uważam za dobry pomysł, by włączyć ten
projekt w europejską sieć upamiętnienia ucieczki i wypędzenia.
Co pan sądzi o polskiej propozycji, aby stworzyć w Gdańsku muzeum II wojny światowej? Niemcy nie powinny blokować otwartej dyskusji w tej sprawie. Nie widzę żadnych podstawowych sprzeczności między obu intencjami. Oba będą mogły być ważną częścią europejskiej sieci.
Inicjatywa pamięci wypędzenia wyszła w Niemczech od Eriki Steinbach. W Polsce jest ona uważana za personę non grata. Czy Polska ma w tej sprawie prawo weta?
Wierzę, że obie strony mogą znaleźć dobre rozwiązanie. Jednak polska strona z pewnością wykaże zrozumienie, że o niemieckich kwestiach personalnych rozstrzyga się w Niemczech.
Jest pan za udziałem wypędzonych w tym projekcie?
Tak. Nie ma dla mnie żadnego przekonującego powodu, aby związki wypędzonych wykluczyć z tego projektu. Ich kompetencje powinny być w tym pomocne.
* Horst Koehler urodził się w 1943 r. w Skierbieszowie w Polsce. Jego rodzice, mieszkający wcześniej w Besarabii, zostali tam wysłani w ramach akcji kolonizacyjnej. W 1944 r. uciekli przed Armią Czerwoną i osiedlili się w okolicach Lipska. Po kilku latach przenieśli się do Niemiec Zachodnich.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!