Palikot: Koniec z licencjami na taksówki
Czy wkrótce licencja na prowadzenie taksówki będzie już tylko wspomnieniem? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie. Dlaczego? Bo na wydanie licencji po zdanym egzaminie czeka się w Warszawie dwa lata. W tym czasie kierowcy oczekujący na licencję wykorzystują luki w prawie i świadczą usługi nazwane przewozem osób. Poseł Palikot, szef sejmowej komisji "Przyjazne Państwo", twierdzi, że skończy z tą fikcją - donosi "Życie Warszawy".
- Posłowie już nie pojadą za darmo taksówkami
- Tanie życie? Tylko w stolicy
- Żona Palikota: Mąż ukrył miliony na Karaibach
- PiS: Zabierzcie Palikotowi komisję!
- "Czy prezydent nadużywa alkoholu?"
- Wszyscy ratują Palikota, ale on nie chce sobie pomóc
- Nie daj się zrobić na szaro w taksówce
- Protest taksówkarzy zablokuje miasta
- Donieś Palikotowi o głupocie urzędników
- W Rybniku wezwiesz taxi bez słów
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Aby dostać licencję, taksówkarz musi zdać egzamin ze znajomości topografii miasta i lokalizacji różnych instytucji. "Jest trudny. Zdaje go 15 proc. kandydatów. Wielu podchodzi nawet po 10 razy" - mówi Ryszard Duda z korporacji Sawa. Obecnie po stolicy jeździ prawie 8 tysięcy taksówek z licencją. A ile bez? Miasto nie jest w stanie oszacować ich liczby. "To fikcja, więc najlepiej z tym skończyć" - mówi Andrzej Sadowski z centrum im. Adama Smitha.
Dokładnie tak samo uważa poseł PO Janusz Palikot, który na czele sejmowej komisji przyjazne państwo będzie walczył z biurokracją. "Jestem zwolennikiem likwidowania wszelkich licencji i koncesji" - stwierdził poseł. "Nie ma sensu utrzymywać dłużej przepisów, które stwarzają pole do korupcji" - dodał Janusz Palikot.
Małgorzata Krzysztoszek z Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" też jest zdania, że jakiekolwiek reglamentowanie działalności gospodarczej jest absurdalne, chyba że chodzi o produkcję broni. Według niej, komisja posła Palikota powinna zająć się nie tylko licencjami dla taksówkarzy, ale zniesieniem reglamentacji w ogóle. A tych jest w przepisach ponad 600.
Ograniczanie konkurencji powoduje wzrost cen. Dzięki temu, że pozbędziemy się licencji, poziom usług wzrośnie. Nie ma lepszego regulatora niż rynek, dlatego to nie urzędnicy powinni decydować o liczbie taksówek w mieście. Jeśli będzie ich za dużo, część kierowców sama zrezygnuje i zajmie się czymś innym - uważa Małgorzata Krzysztoszek.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!