Ziobro: Podam prokuratorów do sądu
Nagranie rozmowy Zbigniewa Ziobro z Andrzejem Lepperem, przekazane prokuraturze przez byłego ministra sprawiedliwości, najprawdopodobniej nie jest oryginalne - twierdzi RMF, powołując się na nowe ustalenia prokuratorów. "Podam do sądu wszystkich, którzy przekazują takie nieprawdziwe informacje, w tym prokuratorów" - odpowiada w dzienniku.pl były minister. Ale na konferencji przyznał, że oryginalne nagranie z dyktafonu "chyba" skasowano.
- Ziobro zmanipulował nagranie z Lepperem?
- Lepper: Kaczyński to "ojciec chrzestny"
- Nagranie Ziobry pochodzi z podsłuchu CBA?
- Ćwiąkalski: Nic nie obiecywałem adwokatowi Leppera
- Ćwiąkalski: Wypowiedzi Ziobry kosztowały budżet 160 tysięcy złotych
- Dyktafony po Ziobrze trafią do Owsiaka
- Ziobro doniósł na prokuratorów
- Dyski Ziobry pod lupą prokuratorów
- Ktoś planował zamach na Zbigniewa Ziobrę?
- Jak się nie dać podsłuchać
- "Ziobro - gwóźdź ratunkowy PiS"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nagranie udowadniało, że Lepper kłamał, twierdząc, iż Ziobro ostrzegł go przed akcją CBA w resorcie rolnictwa. Prokuratura ma ponoć dwa nośniki - płytę z nagraniem rozmowy oraz twardy dysk z dyktafonu. Okazało się - jak twierdzi RMF - że oba źródła różnią się.
"Nagranie rozmowy pomiędzy Zbigniewem Ziobrą a Andrzejem Lepperem na nośniku przedstawionym w prokuraturze przez Zbigniewa Ziobrę jest najprawdopodobniej nieoryginalne" - mówi Katarzyna Szeska z warszawskiej prokuratury okręgowej.
Według RMF, plik z dyktafonu przegrywał Jerzy Engelking, ówczesny zastępca prokuratora generalnego i bliski współpracownik Ziobry. Prokuratorzy wciąż szukają oryginalnego nagrania rozmowy. Sprawdzają również wersję, według której plik nie pochodzi z dyktafonu Ziobry, a z podsłuchu założonego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
"Nie może być tak, że prokuratura rozgłasza nieprawdziwe informacje" - odpowiada Ziobro w rozmowie z dziennikiem.pl i zapowiada pozew do sądu. Były minister sprawiedliwości dodaje, że zapozna się dokładnie z tym, co przekazują na ten temat media i nie wyklucza, że w sądzie spotka się także z dziennikarzami.
"Nagranie jest autentyczne. Była w tej sprawie nawet opinia ABW, która jasno stwierdzała, że na taśmie nie ma żadnej manipulacji" - tłumaczy Zbigniew Ziobro.
"To działanie czysto polityczne na zlecenie ministra Ćwiąkalskiego i premiera Tuska" - mówi dziennikowi.pl Ziobro i dodaje, że wykonują to ci prokuratorzy, którzy uczestniczyli w "buncie" (chodzi o grupę warszawskich prokuratorów, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo szefowej,protegowanej Ziobry) i teraz chcą się podlizać nowej władzy.
Sprawa nagrania z dyktafonu Ziobry pojawiła się po tym, gdy Andrzej Lepper ogłosił, że o antykorupcyjnej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa ostrzegł go w sierpniu ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ten ostatni zapewnił, że to nieprawda, a na dowód pokazał dyktafon, którym - jak mówił - nagrał rozmowę z Lepperem.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!