Fotyga przed Trybunał Stanu za oszustwo?
Anna Fotyga oszukała Sejm - takie podejrzenia mają posłowie z komisji spraw zagranicznych. Była szefowa MSZ miała przedstawić im Andrzeja Sadosia jako kandydata na ambasadora, kiedy tak naprawdę miał on już oficjalną nominację - pisze gazeta.pl. "Pani Fotydze może grozić nawet Trybunał Stanu" - twierdzi Tadeusz Iwiński z LiD.
- Szefowa dyplomacji wysyła swoich na zagraniczne placówki
- Fotyga: Tusk w Moskwie? To symboliczne
- Resort blokuje sześciu kandydatów PiS na ambasadorów
- Tajemnicza rozmowa prezydenta z Sikorskim
- Tusk zamyka drzwi przed ambasadorami Kaczyńskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko rozbija się o pismo, które Anna Fotyga przysłała do Sejmu 16 listopada. Była w nim prośba do członków komisji o przesłuchanie "kandydatów na ambasadorów", w tym m.in. Andrzeja Sadosia, który miał objąć placówkę przy OBWE w Wiedniu. Posłowie uważają, że była minister wprowadziła ich w błąd.
"W przypadku pana Sadosia mam podejrzenie graniczące z pewnością, że był on już wówczas ambasadorem, a nie tylko kandydatem" - twierdzi Iwiński. I dodaje, że trzeba sprawdzić, jaki status mieli dwaj pozostali "kandydaci": Robert Kupiecki i Jarosław Starzyk.
Bardziej powściągliwy jest jednak poseł Krzysztof Lisek z PO. "Przesłuchiwanie kandydatów na ambasadorów przez posłów nie jest obowiązkiem, a jedynie dobrym obyczajem. Nie zmienia to jednak faktu, że komisja musi się przyjrzeć sposobowi, w jaki ci trzej ambasadorowie zostali powołani" - podkreśla.
Jak dokładnie wyglądała procedura powoływania ambasadorów? To wyjaśnić ma szef MSZ Radosław Sikorski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!