Dorn uczył kucharzy gotować flaki
Kalarepki nadziewane móżdżkiem i flaki według przepisu z 1860 roku. Czy to menu bardzo eleganckiej restauracji? Nie, to zachcianki byłego szefa MSWiA. Ludwik Dorn kazał resortowym kucharzom warzyć potrawy, o których nawet nie słyszeli - pisze "Wprost".
- Dorn: "To susłoizacja"
- Ludwik Dorn wraca do gry
- Dorn: Szczypińska powinna zamilknąć
- Dorn przyznał sobie i kolegom wielkie premie
- Miłość do sztuki za pieniądze podatnika?
- Dorn rozstaje się z prezydentem
- Dorn: W PiS jestem schorowanym dziadkiem
- Dorn: Zacisnę zęby i zniosę upokorzenia
- PiS wybacza Ludwikowi Dornowi
- Dorn oburzony, bo we wsi o nim plotkują
- Dorn donosi sam na siebie
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dorn musi mieć bardzo delikatne podniebienie. Jego kubki smakowe prawdopodobnie są dużo bardziej wrażliwe niż przeciętnego Kowalskiego, bo tylko on potrafi odróżnić smak flaków gotowanych według współczesnego przepisu i tego z 1860 roku.
Oczywiście minister kazał sobie gotować potrawę według historycznych zapisów. Takie współczesne mu nie wystarczały. Był jednak problem, bo kucharze nie wiedzieli jak takie flaki zrobić. Ale cóż to dla Ludwika Dorna. Według "Wprost", sam postanowił nauczyć ich tego przepisu.
Ale flaki to jeszcze nic. Bo biedni kucharze w MSWiA musieli poznać również tajniki przygotowywania kalarepki nadziewanej móżdżkiem cielęcym. To kolejna ulubiona potrawa Ludwika Dorna.
Niedawno media podawały, że za czasów PiS w resorcie spraw wewnętrznych i administracji wydawano krocie na elegancie alkohole, słodycze i napoje. Teraz okazuje się, że było nie tylko drogo, ale również bardziej wyszukanie niż w niejednym znanym lokalu gastronomicznym.



















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!