Prezydent wydał 100 tysięcy, ale prawa nie złamał
Wydanie przez Lecha Kaczyńskiego tuż przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku pieniędzy z miejskiej kasy na sondaż wyborczy nie było przestępstwem. Uznała tak warszawska prokuratura i nie wszczęła śledztwa. Na pytania w stylu "na kogo głosowałbyś, gdyby wybory odbyły się w najbliższych weekend" Warszawa wydała wtedy ponad 100 tysięcy złotych - informuje Radio ZET.
- PiS: Gronkiewicz-Waltz musi odejść
- Kaczyński: Gronkiewicz-Waltz się zabawia
- Gronkiewicz-Waltz doniesie na Kaczyńskiego
- Prezydent odcięty od świata
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wobec braku znamion czynu zabronionego, odmówiliśmy wszczęcia śledztwa" - mówi Radiu ZET rzeczniczka prokuratury Katarzyna Szeska. "To kuriozalna decyzja. Złożymy zażalenie do sądu" - ripostuje wicedyrektor biura prezydenta Warszawy Jarosław Jóżwniak.
Doniesienie w tej sprawie złożyła w ubiegłym roku obecna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Według niej, te sondaże były zamówione wyłącznie dla celów prezydenckiej kampanii Lecha Kaczyńskiego, w której to miejski ratusz został zamieniony w pałac prezydencki. Badania wykonywały wtedy cztery największe pracownie badań społecznych.
Prokuratura prowadzi jednak jeszcze postępowanie związane z zaginięciem dokumentacji dotyczącej wydania pieniędzy na sondaż wyborczy. Urzędnicy obecnej prezydent Warszawy dowiedzieli się bowiem o sondażach dopiero z dokumentów pracowni wykonujących badania - podaje Radio ZET.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!