Kaczyński kontra Tusk - spektakl na szczytach władzy
DZIENNIK rekonstruuje przebieg konfliktu między premierem a prezydentem. Spór na szczytach władzy, który zdominował polskie życie polityczne po ostatnich wyborach parlamentarnych, ma mieszaną dramaturgię. Chwilami przygasa, by następnie powrócić z wielką siłą. Oto najważniejsze wydarzenia tego konfliktu.
- Podręcznik do prawa dla Tuska
- Kamiński: Kwaśniewskiemu wolno było więcej
- Sikorski: Urzędnicy wprowadzili prezydenta w błąd
- To Tusk ma rację w sporze z prezydentem
- Tusk: Prezydent nie ma prawa wzywać ministrów
- Szorstka wrogość między premierem a prezydentem
- Migalski: I prezydent, i premier chcą sporu
- Seweryn: Spór prezydent-premier to groteska
- Sikorski: Chcemy w Polsce bazy NATO
- Rosjanie założą telefon prezydentowi Kaczyńskiemu
- Kaczyński o Tusku: To pętacka postawa
- Monika Olejnik do Kaczyńskiego: Niech się pan mniej dąsa
- Do prezydenta w samolocie nie da się dodzwonić
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
AKT I: MILCZENIE I PRZEPROSINY
Platforma Obywatelska wygrywa 21 października wybory parlamentarne. "W życiu tak naprawdę najważniejsza nie jest władza, tylko miłość" - mówi po ogłoszeniu pierwszych
wyników wyborów Donald Tusk. Tej miłości zabraknie jednak w relacjach z głową państwa. Prezydent również nie zdradza się z ciepłymi uczuciami i nie składa gratulacji liderowi zwycięskiej
partii. Mimo że kampania wyborcza dobiegła już dawno końca, PO i PiS wciąż oskarżają się wzajemnie o jej przebieg. Prezydent oczekuje przeprosin od szefa PO, gdyż jak twierdzi "ma
cały zestaw wypowiedzi Donalda Tuska, które są obelżywe". Szef PO wygłasza przeprosiny w programie "Kropka nad i" w TVN 24: "Jeśli panu prezydentowi do
nawiązania współpracy ze mną i z partią, która wygrała wybory, potrzebne są słowa przeprosin, to ja przepraszam". Kryzys wydaje się chwilowo zażegnany.
AKT II: RADEK SIKORSKI
Donald Tusk zapowiada, że Sikorski zostanie ministrem spraw zagranicznych. Mówi o Kaczyńskim: "Odpowiedzialny prezydent znajdzie 150 sposobów, żeby mnie zawiadomić o zastrzeżeniach.
Ale na razie mamy do czynienia z insynuacją". 6 listopada Tusk spotyka się z prezydentem. Rozmowa dotyczy kandydatury Sikorskiego. Już wkrótce Karol Karski ostrzega, że jeśli Sikorski
zostanie nominowany, prezydent może blokować powoływanie ambasadorów. Potwierdzeniem chłodnych stosunków pomiędzy Pałacem Prezydenckim a szefem PO jest ceremonia desygnowania Donalda Tuska na premiera 9 listopada. Trwa ona niecałą minutę. Spór o Radosława Sikorskiego trwa.16 listopada podczas zaprzysiężenia ministrów prezydent wręcza wszystkie nominacje z uśmiechem. Wszystkie, z
wyjątkiem tej dla Sikorskiego. Tę wręcza z kamienną twarzą.
AKT III: SŁUŻBY SPECJALNE
17 listopada zaczyna urzędowanie premier Tusk. Jedną z pierwszych decyzji jest odwołanie wiceministra obrony Antoniego Macierewicza, który kierował pracami komisji weryfikacyjnej. Tuż po jego
dymisji przeniesiono do Pałacu Prezydenckiego materiały, którymi dysponowała komisja weryfikacyjna. Macierewicz zaprzecza, jakoby wywiózł gdzieś archiwum. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że
Pałac Prezydencki udostępnił jedynie komisji weryfikacyjnej dodatkowe pomieszczenia. Informatorzy DZIENNIKA twierdzą, że wyciekł aneks do raportu Macierewicza o służbach specjalnych. Nowy minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski zapowiada śledztwo w tej sprawie.
AKT IV: LIZBONA, BRUKSELA I ZEGAREK
23 listopada premier Tusk wygłasza expose. Prezydenta nie ma tego dnia w Sejmie. Kancelaria tłumaczy nieobecność wizytą w Gruzji. Już kilka dni później powraca spór o politykę zagraniczną.
Radosław Sikorski odrzuca zaproszenie prezydenta na konsultacje w sprawach międzynarodowych. Tłumaczy to ważnym posiedzeniem rządu. W dodatku usprawiedliwienie swojej nieobecności przysyła
trzy minuty po czasie i dodaje, że "nie jest odpowiedzialny za stan ustawienia zegarów w czyimkolwiek faksie". "To są rzeczy niedopuszczalne" - komentuje jego
nieobecność Lech Kaczyński. Anna Fotyga mówi: "To nie Sikorski dyktuje terminy prezydentowi. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu".
Trwa także spór o planowane wizyty zagraniczne Tuska. I prezydent, i premier wybierają się na ceremonię podpisania traktatu reformującego UE do Lizbony oraz na szczyt w Brukseli. 14 grudnia obaj pojawiają się w Lizbonie. Choć zatrzymują się w jednym hotelu, nie zamieniają ze sobą nawet słowa. Po szczycie prezydent wraca do Warszawy, premier leci na spotkanie do Brukseli.
AKT V: RADA GABINETOWA
Trwa strajk lekarzy. O pomoc w rozwiązaniu kryzysu 7 stycznia OZZL zwraca się do prezydenta. Lech Kaczyński zwołuje na 15 stycznia Radę Gabinetową, która ma zająć się tym problemem.
Posiedzenie rozpoczyna się od sporu o to, kto ma prowadzić obrady, a kończy się wyjściem Lecha Kaczyńskiego przed końcem wystąpienia minister zdrowia Ewy Kopacz. Obrady są chaotyczne i
pełne wzajemnych pretensji. "Ze strony pana prezydenta nie padła żadna oferta współpracy" - ocenia premier Tusk. Prezydent swoim wystąpieniem chce udowodnić, że rząd nie ma
pomysłu na poprawę sytuacji w służbie zdrowia. "Tego poziomu ogólności, który dziś słyszę, nie słyszałem nigdy" - mówi.
AKT VI: BILLINGI
Po katastrofie samolotu CASA w Mirosławcu 23 stycznia, w której zginęło 20 oficerów lotnictwa, rozgorzał spór o to, dlaczego do prezydenta informacja o tej tragedii dotarła z opóźnieniem.
Ministrowie Lecha Kaczyńskiego oskarżali MON o niepoinformowanie prezydenta. Trzy dni po wypadku rozpoczęła się bitwa na billingi. Na antenie radiowej "Trójki" zastępca szefa
Kancelarii Prezydenta Robert Draba powiedział, że prezydent wyleciał z wizytą do Chorwacji o 20.15, bo nie miał informacji o katastrofie. MON odpowiedziało - przedstawiając billingi, z
których wynika, że resort dzwonił do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ale telefonu nikt nie odbierał.
AKT VII: SIKORSKI RAZ JESZCZE
28 stycznia Radosław Sikorski przygotowuje się do wystąpienia podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych UE. Niespodziewany telefon z Kancelarii Prezydenta zmusza go do przerwania wizyty w
Brukseli. Telefonuje Anna Fotyga. Prezydent wzywał Sikorskiego w związku z nadzwyczajną wizytą szefa MSZ na Ukrainie. "Toczyła się najbardziej burzliwa dyskusja, jaką pamiętam. Ale
ja chcę pokazać, jak bardzo szanujemy głowę państwa" - mówi Sikorski. Nie czeka na samolot o 19.10, tylko w pośpiechu opuszcza spotkanie. Była minister w Kancelarii Prezydenta
Elżbieta Jakubiak tak komentuje zachowanie szefa MSZ: "Minister Sikorski urządza teatr. Jego zachowanie to niepoważny żart". Premier Tusk kwestionuje zasadność wzywania
ministrów przez prezydenta. W odpowiedzi na to Michał Kamiński zapowiada, że podaruje mu "miłą książeczkę" prof. Pawła Sarnackiego zatytułowaną "Prezydent RP.
Komentarz do przepisów".




















~Obywatel Roman2011-04-19 18:00
Część Pierwsza.
Ile jeszcze można wytrzymać.
Chciałem zacząć od słów "kto nami rządzi" ale to sformułowanie byłoby bardzo nie na miejscu. Celniejszym będzie kto dorwał się do władzy. A rzecz nie dotyczy tylko obecnie rządzących ale jakiejś czarnej serii "władców". Czego to już nie słyszeliśmy 100 dni spokoju, wyrozumiałości- tylko w jakim celu skoro wcześniej były szuflady pełne ustaw i projektów przygotowane przez specjalistów. Następnie … - byłoby pięknie gdyby nie poprzednicy. A najnowszy trend to -
„jak Rząd mówi że jest dobrze i będzie jeszcze lepiej a bez nich wszyscy zginiemy marnie – to tak ma być i już … i biada pachołkom, moherom, reakcji i wrogom „Zielonej Wyspy” którzy w swej bezczelności śmią kontrę stawiać. Jeszcze chwila a dla zachowania poprawności i bycia tym lepszym trzeba będzie się pytać- czy śmiać się- płakać czy też klaskać by nie zostać „moherem” lub kimś tam... . Czy to nie zaczyna trącić Światłą Ideologią rodem z czasów PZPR.
Jak długo my jako społeczeństwo będziemy to akceptować!
Pośrednio wszystkiemu winna jest telewizja, radio i internet. Bo jak nie kłamie to jest stronnicza a co najgorsze czasem pokaże nam prawdę a to już jest nie do zniesienia. Z mediów niepotrzebnie dowiadujemy się jak robią to inni- fachowy, specjaliści którym płaci się za wiedzę i pracę. Jak robią to w dojrzałych demokracjach. Gdzie Prezydent największego mocarstwa musi się spowiadać jak to zabawiał się z panienką Moniką L. w czasie Pełnienia Urzędu. A nasze cudo „od goleni, choroby filipińskiej i Bóg raczy wiedzieć od ilu jeszcze i jakich przypadłości oznajmia- że ON- przed komisją to może zatańczyć i zaśpiewać ! Czy widział kto jak to cudo tańczy i słyszał jak śpiewa?- nie polecam.
Po co oglądać jak rząd Rosji wodzi naszych mądralińskich za nos i jak nasi „władcy” tłumaczą nam że to tak z przyjaźni i w ramach stosunków. Ludzie ja już różne rzeczy w życiu słyszałem ale żeby dać się tak „wystosunkować” i to z każdej strony- to już chyba gruba przesada! No – chyba że ktoś gustuje w takich „klockach”. Jak to wygląda? Wystarczyło popatrzeć na mistrza i jego cudną grę wstępną. Jak mistrz Putin na miejscu katastrofy poklepał po garbie naszego Donalda i przytulił bidulkę do serca by za chwilę robić swoje nie oglądając się na nic- czyli nabijać w butelkę naszych ciołków oczywiście w ramach poprawy i normalizacji stosunków. Jak tego nikt nie dostrzega – to natychmiast powinien zmienić dealer'a lub brać połowę.
A jak to wygląda na świecie? : spada samolot- przyjeżdżają eksperci. Wszystko krok po kroku jest zbadane i udokumentowane. Każdy najmniejszy element jest ważny i może wskazać przyczynę katastrofy. Po przeprowadzonym dochodzeniu dowiadujemy się co było przyczyną kto zawinił i w jakim stopniu, jakie zostały wyciągnięte wnioski, jakie zostały wprowadzone zmiany konstrukcyjne, proceduralne itd. by nigdy więcej … A co dzieje się u nas – żal patrzeć i wstyd przed samym sobą przed ofiarami katastrofy i całym światem. Oddać śledztwo w ręce Rosji!?!- czy nikt nigdy nie słyszał że tam ginęli niewygodni dziennikarze lub spotykały ich różne niemiłe niespodzianki? Bez względu na to co kto myśli o śp. Prezydencie i wszystkich ofiarach katastrofy to byli nasi rodacy.
Jak to by nie trafiło to może zamknięta rura z ropą do rafinerii Możejki gdzie nasi biznes ruskim podkupili i nagle pech sprawił że rura się popsuła i nie da się jej żadnym sposobem naprawić. Może Pan Radosław by co uczynił w tej sprawie? - bo smętne gadki o tym co Jarosław … i jaki to PIS jest „be” zaczynają być już żałosne. No to do boju Panie Ministrze a jakby powiało nudą i znowu by Waść zatęsknił za Jarosławem My Naród wskażemy drogę z napisem „Do Pracy Tędy”.
Przejdźmy teraz do innej kwestii. Często słyszymy z anteny wypowiedzi naszych „Władców” - „zwykli ludzie ...” i to jest pierwszy powód by takiego delikwenta ściągnąć ze świecznika na ziemię Bo jak oni na górze a my na dole – jak my zwykli ludzie to oni muszą być „niezwykli” może nawet „nadludzie” lub coś w tym stylu a to już znamy z historii. Co upoważnia mnie by iść tym tropem? Może totalny brak poszanowania prawa co już kiedyś w Sejmie Panowie Sekielski i Morozowski próbowali wytłumaczyć obywatelowi Niesiołowskiemu na przykładzie składziku alkoholu tuż przy kaplicy sejmowej. Na co otrzymali od owego niezwykłą odpowiedź -że u nich inna kultura i porównywanie posłów do zwykłych ludzi jest nie na miejscu. Tak ...– pewnie ”chłopię Niesiołowski” miał rację szczególnie w oparciu o zwyczaje panujące w tzw. „Akademiku” (Hotel Sejmowy) gdzie panuje i zawsze panowała atmosfera pracy, spokoju, relaksu, wypoczynku – bo Polska potrzebuje jasnych i światłych umysłów „By Żyło się Lepiej”. By państwo należące do Unii Europejskiej zdjęło wreszcie z siebie hańbę 25 tysięcy niedożywionych i głodujących dzieci. By mała dziewczynka wypowiadająca się do kamery mówiła że jej marzeniem jest nowa lalka, komputer lub coś … A tymczasem marzenie ma inne bardzo przyziemne: „by kładąc się wieczorem spać miała pewność że zawsze rano będzie na stole kromka chlebka posmarowana margaryną bo bardzo źle się czuje kiedy ma pusty, głodny brzuszek”. Tak to wygląda Panowie Celebryci, Elito, Władzo. To za sprawą waszych rządów. Polska to nie tylko Warszawa. Są też inne regiony i różnią się diametralnie od stolicy. Głodne- niedożywione dzieci są największą hańbą bez względu na adres zamieszkania. Teraz proszę nam odpowiedzieć jak to się stało i kto doprowadził do tego że 25tysięcy naszych dzieci ma marzenia rodem z głodującej Afryki. Halo Panie Niesiołowski masz Pan zawsze tyle do powiedzenia – przecie Pan w sejmie nie od wczoraj. Dostrzegasz Waści tyle „subtelności” w przeciwnikach politycznych. Każdy błąd w najdrobniejszym szczególe a tu niedola małych bezbronnych i głodnych dzieci jakoś Panu umknęła. Tu Pan nie krzyczysz tu Pan się nie oburzasz. Zawsze jest Pana wszędzie pełno i zawsze taki stanowczy taki humanista wszechwiedzący . Dlaczego tak personalnie do Pana ?– przecież nie pójdę z tym do Pawlaka bo zanim ten się rozpędzi wszyscy pomrzemy. A poza tym „chłop” zajęty technologiami cyfrowymi i gdzie on tam będzie miał głowę do tak przyziemnych rzeczy jak jakaś kromka chlebka z margaryną dla małej głodnej dziewczynki. Podpisał przecie kontrakt w Moskwie i teraz salony musi zaszczycać, np. w Wiedniu – to tam gdzie „latoś” bawiła panienka Rubi.
Wystarczy czasem włączyć telewizor by zobaczyć że coś nie tak na „Zielonej Wyspie”. Że ktoś zbiera żywność dla maluczkich. Może Panowie Celebryci przypomną sobie jak kiedyś dwóch spośród was robiło test czy uda się przeżyć miesiąc za 600-czy też 800zł na głowę. Przypomnę. Owi panowie „polegli” na polu zmagań przeżycia za w/w kwotę. A teraz pytanie premiowane: ilu mamy tych co muszą wyżyć za znacznie mniejsze pieniądze -w przypadku wątpliwości pytać GUS lub MOPR.
Ale powróćmy do naszych niedożywionych dzieci. Kto i jaką poniesie odpowiedzialność za taki stan rzeczy. Jest na Irak na Afganistan na wspieranie ustawami tych lub owych . Były też roszczenia typu „mercedes full wypas opcja z firankami pod kolor” a na spełnienie prostego marzenia małej dziewczynki o kromce chlebka z margaryną jakoś inwencji brakło?
Tak Panowie Władcy-stańcie przed tymi niedożywionymi dziećmi. Malutkimi obywatelami Polski i powiedzcie tym głodnym dzieciom jacy to jesteście WIELCY i jak to się stało że marzeniem małej dziewczynki w Polsce jest jedna kromka chleba posmarowana margaryną!
Jak chcecie poprawić warunki życia Polaków jak wy nawet łapówki nie potraficie wziąć tak by z tego afery nie było.
Może wreszcie nadszedł czas by odpowiedzieć gdzie byliście co robiliście i co osiągnęliście nie dla siebie nie dla swojej partii lecz dla Polski. Jak długo uda się wam mamić ludzi tak prostymi sztuczkami socjotechnicznymi, że my potężni bogatsi że najlepsi w Europie. Jeszcze trochę się rozpędzicie z tą propagandą a usłyszymy że Niemcy przyjadą do nas za chlebem. Litości!
Pojechał Zwycięski Donald do Peru i co z tego wynikło dla Polski? Jakieś „Biznesy”? Co zyskaliśmy? Bo jak nic poza egzotyczną kolorową czapeczką i wycieczką za państwowe pieniądze to lepiej dla Polski byłoby aby tam pozostał na wieki. Chyba że za wszystko zapłacił ze swojej prywatnej kieszeni to wtedy zupełnie inna sprawa.
Spójrzmy wstecz: afera alkoholowa, tytoniowa, gruntowa, i czasopisma, Starachowicka, węglowa, paliwowa, hazardowa, gazowa, itd., itd. … i czego tam jeszcze nie było. A co z tego wynikło? Policzono gigantyczne straty budżetu … i już. Jak to możliwe by tak się rozeszło bez większych konsekwencji- a to właśnie nazywa się CUD. W tej dziedzinie to my jesteśmy „number one”- cudotwórcy.
Za co Panie nas tak doświadczasz. Może to za przeniesienie stolicy z Krakowa do Warszawy? Czy ta ziemia taka urodzajna czy to za sprawą klimatu lęgnie się u nas tylu nieudaczników. Skąd biorą się te chwasty i dlaczego w takich ilościach - czym to tępić. Jeden z celebrytów chciał pozbyć się połowy sceny politycznej krzycząc do nas z „telewizora” by -dorżnąć watahę. Jak wiadomo ów wielkie nauki w świecie pobierał i układy ma nie tylko zagraniczne ale i z piekłem pewnie umiał się ułożyć bo ledwo słowa te wypowiedział a 96-ciu do kraju nie powróciło. Donald z tej radości że Putin garba mu oklepał cały szczęśliwy w Dolomity pojechał, zamiast interesów i dobrego imienia Polski pilnować. By zaprzyjaźniony kraj tyłka nam nie obsmarował przed całym światem. A całość zwieńczył nam „wisienką” Pan Prezes Jarek i fragmentem wiersza do nas przemówił jak na spotkaniach konspiracyjnych w piwnicy za zaborów, zamiast pięścią w stół uderzyć i ryknąć – DOŚĆ TEGO !!! tak by górnicy na przodku usłyszeli i Ci co na Giewoncie i Ci co ryby w Bałtyku siecią łowią a szczególnie Ci którym komuna rady nie dała a Donaldzik obiecując inwestorów egzotycznych i bogatych stocznie zlikwidował, pozbawiając tym samym miejsc pracy i szansy na godne życie w swoim mieście w swoim kraju.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!