Dziennik.plPolityka

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

"Jaja w Sejmie" - PiS wychodzi, PSL się wstydzi

2008-02-08 | Ostatnia aktualizacja: 18:13 | Komentarze: 0 | skomentuj

Fot. Fot. Igor Morye / Inne

"To był śmiech na sali" - tak rzecznik PiS Mariusz Kamiński podsumował tajną część posiedzenia Sejmu dotyczącą zakładania nielegalnych podsłuchów. "Nie było żadnych informacji, bo być ich nie mogło. Platforma chciała zmusić ministra sprawiedliwości do złamania tajemnicy państwowej" - grzmiał Kamiński tuż po posiedzeniu. A Eugeniusz Kłopotek z PSL stwierdził: wstydzę się za kolegów z PO.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Czułem się jak na wykładzie na studiach prawniczych" - stwierdził rzecznik PiS. Kamiński nie szczędził gorzkich słów Platformie Obywatelskiej - to właśnie ona złożyła wniosek o przedstawienie informacji o nielegalnych podsłuchach.

"Nie było żadnej tajnej informacji. Za to był wykład z prawa profesora Ćwiąkalskiego. To są po prostu jaja" - kpił poseł. Gdy wniosek PiS o zakończenie posiedzenia upadł, posłowie partii demonstracyjnie wyszli z sali obrad.

Antoni Macierewicz stwierdził z kolei, że złamane zostało prawo. A to dlatego, że posiedzenie otrzymało za wysoką klauzulę tajności. Oznacza to, że zostało ocenione jako bardziej tajne niż w rzeczywistości było - tłumaczył poseł PiS.

Nieco inne wrażenia po posiedzeniu mieli politycy LiD. "Byli bladzi, bardzo przejęci. Te emocje schodziły z ich twarzy w miarę trwania wystąpienia ministra" - relacjonowali politycy lewicy Marek Borowski i Wojciech Olejniczak. Jednak obaj byli zgodni: żadnych tajnych informacji nie było.

W poniedziałek szef sejmowej komisji do spraw specsłużb Janusz Zemke ujawnił w radiu TOK FM, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego założyła co najmniej 94 nielegalne podsłuchy. Informacja wywołała burzę.

Ale na tym się skończyło. Poproszony o informację w tej sprawie Zbigniew Ćwiąkalski podkreślił, że żadne sensacyjne wiadomości w jego wystąpieniu się nie pojawią. Na pewno nie padły więc nazwiska.

PiS od początku zarzucała wnioskowi PO, że ujawnienie informacji w Sejmie doprowadzi do przecieków. Poza tym chodzi o informacje ściśle tajne, do których większość posłów nie ma dostępu. Ćwiąkalski jednak uspokajał, że jest karnistą i wie, "na czym polega tajemnica państwowa, i jaka wiąże się z tym odpowiedzialność".

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «