Komorowski nasyła prokuratorów na Sejm
"Przeciekami z tajnego posiedzenia powinna zająć się prokuratura" - nie ma wątpliwości marszałek Bronisław Komorowski, komentując ujawnienie zapisów z zamkniętych obrad Sejmu, w czasie których minister sprawiedliwości mówił o podsłuchach zakładanych przez specsłużby.
- ABW podsłuchiwała znajomych Kaczmarka
- Pluskwy u posłów?
- Rząd w tajemnicy informuje o podsłuchach
- "Jaja w Sejmie" - PiS wychodzi, PSL się wstydzi
- Informacja przerywana śmiechem
- Sejm zasługuje na pochwałę
- Ćwiąkalski: Obawiałem się wycieku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marszałek nie kryje oburzenia faktem, że zapis obrad wyciekł do dziennikarzy "Rzeczpospolitej". Zapewnia przy tym, że to nie Kancelaria Sejmu ponosi za to winę. "Sejmowy stenogram miał powstać dopiero w poniedziałek" - tłumaczy Bronisław Komorowski.
Skąd w takim razie media mają dokładny zapis tajnych obrad? Zdaniem marszałka ktoś najpewniej wniósł dyktafon na salę posiedzeń. Jest to tym bardziej oburzające, że posłowie dostali wyraźny zakaz używania sprzętu rejestrującego dźwięk, a nawet telefonów komórkowych.
"Mamy do czynienia z podwójnym według mnie nadużyciem, delikatnie mówiąc: po pierwsze nagraniem przez kogoś na sali sejmowej posiedzenia utajnionego, a po drugie nadaniem mu w sposób nieuprawniony charakteru stenogramu" - stwierdził Komorowski.
Kancelaria Sejmu zapewnia, że przekaże sprawę przecieku prokuraturze.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!