Minister sprawiedliwości grozi dymisją
Albo rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, albo dymisja tego ostatniego. Obecny szef resortu zapowiada, że jeśli nie uda mu się osiągnąć tego celu, to jest skłonny za to zapłacić głową. "Jeśli do tego nie dojdzie, nie widzę sensu pozostawania na stanowisku" - twardo zapowiada Zbigniew Ćwiąkalski.
- Ćwiąkalski blokuje śledztwo w sprawie gangsterów?
- Ćwiąkalski: Nie trzeba wprowadzać kar za klapsy
- Kaczyński: Zawetuję pomysły Ćwiąkalskiego
- Pierwsza ofiara Ćwiąkalskiego
- Ćwiąkalski: Śmieszą mnie słowa Ziobry
- Ćwiąkalski rusza ze zmianami w prokuraturze
- Ćwiąkalski nie wyklucza śledztwa w sprawie długu Porozumienia Centrum
- Ziobro chce podać Ćwiąkalskiego do sądu
- Ćwiąkalski ułatwia życie przyszłym prawnikom
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rozdzielenie tych dwóch funkcji jest zapisane w programie PO i ja od pierwszego dnia urzędowania mówiłem, że chcę to zrobić" - powiedział Ćwiąkalski. "W UE nie ma kraju, który łączyłby te stanowiska. Prokurator generalny jest w tych krajach powoływany różnie, np. przez króla lub prezydenta, ale ta funkcja nie jest łączona z ministrem sprawiedliwości - dodał.
Ale to niejedyny cel obecnego ministra sprawiedliwości. Ćwiąkalski nie wyobraża sobie, by w przyszłym roku sędziowie nie dostali podwyżek, czego ostatnio domaga się to środowisko. Wie jednak, że sprawa nie jest prosta. Podwyżki dla sędziów pociągają za sobą cały szereg innych podwyżek. Wyższe pensje automatycznie należą się w Sądzie Najwyższym, prokuratorii generalnej czy w IPN" - powiedział Ćwiąkalski.
Podkreślił też, że przygotowywany w jego resorcie projekt ustawy o aplikacjach nie zamyka korporacji prawniczych. Ćwiąkalski twierdzi, że jest wręcz przeciwnie. "Według systemu, który ja proponuję, z góry będzie wiadomo, że na aplikacje zostanie przyjętych <nie mniej niż>, i nie będzie takiej aplikacji, na którą nie przyjęto nikogo w żadnym mieście, tak jak zdarza się to teraz. Limit przyjęć będzie ustalany w odniesieniu do liczby osób uprawiających zawód w danym okręgu, może on być określony na wysokim poziomie, np. 90 procent ogółu wykonujących zawód" - opisywał założenia projektu minister.
Według niego, dzięki przygotowywanym w ministerstwie ustawach znacznie łatwiej będzie można przechodzić z zawodu do zawodu, a kariera sędziego będzie ukoronowaniem zawodu prawnika.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!