Kwaśniewski odwdzięcza się suce Dorna
Aleksander Kwaśniewski sprezentował sznaucerce Sabie Ludwika Dorna psie smakołyki. Były prezydent miał dług wdzięczności wobec pupilki posła PiS, bowiem dzięki niej został "srebrnoustym" politykiem 2007 r. Dorn w imieniu Saby upominek przyjął - czytamy w DZIENNIKU.
- Ludwik Dorn ma nowego psa
- "Ja też popijam piwko i oglądam filmy na YouTube"
- Dorn donosi sam na siebie
- Sąd sprawdza, czy LiD obraził suczkę Dorna
- Gdzie Saba wejść może, dziennikarze nie wejdą
- Sąd pisze do suki Dorna
- Oto tegoroczny srebrnousty! Co powiedział?
- LiD ma przeprosić za żarłoczną Sabę
- Sąd znów każe LiD-owi przeprosić za Sabę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ładnie zapakowaną paczkę od byłego prezydenta dla Saby Ludwik Dorn odebrał wczoraj. Sam poseł PiS komentować sprawy nie chciał. "Pan marszałek uważa, że w ten sposób dług pana prezydenta Kwaśniewskiego wobec Saby został spłacony. I uważa sprawę za zakończoną" - mówi DZIENNIKOWI asystent Dorna Grzegorz Owsianko.
Rzeczywiście, dług Aleksander Kwaśniewski wobec Saby miał. To ona pomogła mu zwyciężyć w plebiscycie "Srebrne Usta” 2007 organizowanym przez radiową Trójkę. Słuchacze stacji nagrodzili byłego prezydenta za jego słynną wypowiedź podczas ubiegłorocznej konwencji wyborczej LiD w Szczecinie. "My wiemy, jak było, i nie idźcie tą drogą! Jarosławie Kaczyński! Lechu Kaczyński! Ludwiku Dorn i Sabo! Nie idźcie tą drogą!” - apelował wówczas do polityków PiS osłabiony "wirusem filipińskim” były prezydent.
"Kwaśniewski wziął <Srebrne Usta>, a moją Sabę dziennikarze z brukowców ciągle szarpią" - komentował nagrody dla byłego prezydenta rozgoryczony Dorn.
Dlatego Kwaśniewski postanowił się Sabie odwdzięczyć. Tym bardziej, że jak przyznał w TVN 24, sam miał kiedyś psa, który wabił się właśnie Saba.
Czarna sznaucerka posła PiS do polskiej polityki wkroczyła w maju 2007 r. To właśnie wtedy marszałek Ludwik Dorn przyprowadził ją do Sejmu, bo sama nie mogła zostać w domu. Posłowie innych partii byli oburzeni. Kilku z nich w geście protestu, że z parlamentu robi się zwierzyniec, też przyszło na Wiejską ze swoimi czworonogami. Saba stała się też bohaterką wyborczej reklamówki Lewicy i Demokratów. W spocie pojawiła się informacja, jakoby miała pogryźć meble w MSWiA. Dorn - ripostując, że to kłamstwo - skierował sprawę do sądu. Wygrał. I LiD musiał za spot przeprosić.
Czy politycy lewicy, wzorem Kwaśniewskiego, zamierzają zrekompensować Sabie wyborczą kampanię? "Zapłaciliśmy za to, przegrywając w sądzie" - mówi DZIENNIKOWI szef SLD Wojciech Olejniczak. Podkreśla jednak, że gest byłego prezydenta mu się podoba. "Jeżeli skończą się smakołyki, które przesłał pan prezydent Kwaśniewski, to oczywiście wspomożemy psa pana Dorna. Nie ma sensu, żebyśmy robili to teraz. Przecież nie możemy zarzucić Saby takimi dużymi ilościami karmy, bo może się przeterminować" - zaznacza Olejniczak. I zapowiada: "Saba zawsze może na nas liczyć!"





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!