Janusz Kaczmarek miał "tajny" telefon
Prokuratura ma dowody, że Janusz Kaczmarek umówił się na spotkanie z szefem Prokomu Ryszardem Krauzem przez niezarejestrowany telefon na kartę - wynika z ustaleń dziennikarzy "Newsweeka" i TVN. Działo się to na dzień przed planowanym zatrzymaniem szefa Samoobrony. I przed spotkaniem z prezydentem Lechem Kaczyńskim.
- Ziobro: Umorzą sprawę Kaczmarka? To skandal
- Policjanci śledzili szefa CBA, bo byli oszukiwani
- Policja śledziła szefa CBA?
- "Ziobro chciał upolować zwierza jak myśliwy"
- Ćwiąkalski: Krauze mi nie płacił
- Krauze nie powie posłom ani słowa
- Kaczmarek skłamał w oświadczeniu majątkowym?
- Kaczmarek ostrzegł Leppera ze strachu?
- Janusz Kaczmarek na celowniku CBA
- "Nie pozwólcie Ćwiąkalskiemu ukręcić sprawy"
- Cała prawda o Kaczmarku
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Janusz Kaczmarek dzwonił do Ryszarda Krauzego 5 lipca 2007 r. wieczorem. Zaraz po tym, gdy na spotkaniu ze Zbigniewem Ziobro dowiedział się o planowanym na następny dzień zatrzymaniu Andrzeja Leppera przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Ówczesny szef MSWiA zadzwonił do miliardera zanim dotarł na wieczorne spotkanie z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Ta informacja wyklucza domysły, że to Lech Kaczyński wysłał Kaczmarka z misją do szefa Prokomu.
Na trop telefonu wpadło Centralne Biuro Antykorupcyjne i śledczy z warszawskich prokuratur: okręgowej i apelacyjnej. Jak odkryli, że Kaczmarek używał innego telefonu? "Patrzyliśmy na zdjęcia z monitoringu hotelu i coś nam się nie zgadzało. Kaczmarek wyjął telefon i wysłał wiadomość, ale na bilingu jego oficjalnej służbowej komórki nie było o tej godzinie żadnego zapisu" - mówi "Newsweekowi" osoba, która zna ustalenia śledztwa. "To wzbudziło podejrzenia, że Kaczmarek używał jeszcze jednego aparatu".
Numer, którym - jak twierdzi prokuratura - posługiwał się Kaczmarek, udało się ustalić dzięki temu, że śledczy przeanalizowali jakie telefony były włączane w chwilach, gdy minister wychodził z oficjalnych spotkań, podczas których wyłączał komórkę. "Sądziliśmy, że Kaczmarek będzie włączał aparaty jeden po drugim. Dosyć szybko wpadliśmy na telefon, który bywał z jego użytkownikiem w Warszawie, Gdańsku i Gdyni, a więc w miejscach, gdzie często bywał Kaczmarek" - mówi rozmówca "Newsweeka".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!