PO grozi prezydentowi Trybunałem Stanu
Stefan Niesiołowski grozi prezydentowi Trybunałem Stanu. Zdaniem posła PO, jeśli Lech Kaczyński odmówi podpisania ustawy ratyfikującej traktat lizboński, to złamie prawo i będzie można usunąć go ze stanowiska. "Prezydent może nie podpisać ratyfikacji. Może też nie podpisywać ustaw i nie wychodzić z domu, ale to oznacza Trybunał Stanu" - grzmiał Niesiołowski w TVN24.
- Prezydent wie, jak skończyć wojnę o traktat
- Geje poproszą o pomoc PO, by skazać prezydenta
- Kurski wyreżyserował prezydenta
- Prezydent: Polska ratyfikuje traktat
- "Albo ratyfikacja, albo wybory"
- Prezydent szachuje rząd własną ustawą
- Wałęsa: Wystąpienie niegodne prezydenta
- "Straszenie Polaków jest nieprzyzwoite"
- Komorowski liczy na bunt w PiS
- Gocłowski: Posłowie, ratyfikujcie traktat
- Tak PiS chce dogadać się z PO w sprawie traktatu
- Kaczyński: Tusk jest miększym rozmówcą
- Taki traktat to wina Fotygi?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem polityka PO, jeśli Sejm nie przyjmie wspólnej wersji uchwały czy ustawy ratyfikującej traktat, to trzeba będzie rozpisać referendum. A z jego wynikiem - jak mówił Niesiołowski - prezydent nie może już dyskutować. "Jeśli Sejm wykona całą ogromną pracę i przyjmie traktat albo zostanie on przyjęty w referendum, a prezydent go nie podpisze, to trzeba będzie postawić Lecha Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" - stwierdził.
Tymczasem polityk PiS Paweł Kowal apelował o kolejne rozmowy o kompromisie. "Rozmawiamy przez media, a to nic nie da" - przekonywał. Ale PO pozostaje głucha. "O czym mamy rozmawiać, o urojonych obawach? Straszeniu Polaków Niemcami i homoseksualistami, w stylu Rydzyka i Giertycha?" - pytał Stefan Niesiołowski.
Ale to nie koniec argumentów Platformy. Zdaniem Niesiołowskiego, prezydencki projekt ustawy ratyfikującej traktat lizboński jest niezgodny z konstytucją. Lech Kaczyński chce, by zapis nie tylko upoważniał go do podpisania traktatu, ale także gwarantował, że Polska nie odstąpi od jego zapisów.
Tymczasem Lech Kaczyński zapewnia, że popiera traktat lizboński, który sam negocjował. "Mam nadzieję, że dojdzie do zdrowego kompromisu" - mówił dziś w Estonii. Ale dodał, że problem nie leży w tym, czy on podpisze ustawę ratyfikacyjną, bo - jak stwierdził - nie ma takiego obowiązku.
Innego zdania są konstytucjonaliści. Doktor Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że prezydent - jeśli nie chce podpisać traktatu, może albo odesłać go do Trybunału Konstytucyjnego, albo zawetować. W tym drugim przypadku, weto może odrzucić Sejm. Wystarczy do tego 3/5 głosów, czyli mniej, by w ogóle traktat ratyfikować.
Poza tym Piotrowski ma wątpliwości co do prezydenckiego projektu ustawy ratyfikacyjnej. Zdaniem eksperta, większa część dokumentu jest niezgodna z konstytucją.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!