Radosław Sikorski kupuje afrodyzjaki
Jaką pamiątkę przywiózł sobie z Chin minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski? Afrodyzjak ze sproszkowanego rogu jelenia - donosi "Nasz Dziennik". Gazeta zastanawia się, do czego ministrowi ten specyfik. Rzecznik resortu Piotr Paszkowski zapewnia, że to tylko "egzotyczna ciekawostka".
- Sikorski wydał 20 tysięcy w restauracjach
- Sikorski też ma wolne
- Sikorski: Uznajmy niepodległość Kosowa
- Sikorski to najlepszy minister Tuska
- Sikorski pije kawę za 8 tysięcy złotych
- Sikorski apeluje do "porządnych ludzi" w PiS
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Radosław Sikorski, szef polskiego MSZ, wykorzystał jedną z dyplomatycznych wizyt w Chińskiej Republice Ludowej, by nabyć popularny wśród ludów Azji afrodyzjak, przygotowany ze sproszkowanego rogu jelenia.
"Nasz Dziennik" tłumaczy, że spreparowanie kosztownego specyfiku wiąże się z ogromnym cierpieniem zwierzęcia, któremu ścina się jeszcze młode, bardzo silnie unerwione poroże. Przeciwko takim działaniom protestują międzynarodowe organizacje ekologiczne, zajmujące się ochroną ginących gatunków.
Do poszukiwania afrodyzjaku Sikorski, według gazety, miał zaangażować personel polskiej placówki dyplomatycznej. Rzecznik resortu potwierdza, że minister afrodyzjak kupił, ale nikogo do tej czynności nie angażował. "Zainteresowanie sprowadzało się do kupna, w trakcie zwiedzania targowiska, jednego opakowania specyfiku" - twierdzi Paszkowski.
"Opakowanie spoczywa gdzieś na dnie szuflady pospołu z innymi tego rodzaju egzotycznymi ciekawostkami, które często przywozimy z dalekich podróży" - zapewnia rzecznik MSZ.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!