Cielęcina u Sikorskich
Oto całkiem nowy wymiar polskiej dyplomacji. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaprosił swojego niemieckiego odpowiednika na spotkanie do... własnego domu. Franka-Waltera Steinmeiera podjął ze wszystkimi honorami w swoim podbydgoskim dworku. Miał go raczyć polskim barszczem grzybowym i włoską cielęciną, przygotowanymi przez amerykańską żonę - donosi "Fakt".
- Radosław Sikorski kupuje afrodyzjaki
- Sikorski groził Niemcom i Francuzom?
- Rządowi brakuje ambasadorów
- Sikorski apeluje do "porządnych ludzi" w PiS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Takie obrazki do tej pory znaliśmy tylko z zagranicznej telewizji. Prezydenci USA podejmujący możnych tego świata na prywatnych ranczach i rozmawiający w luźnej i nieskrępowanej atmosferze - to był model polityki zagranicznej nieznany nad Wisłą - pisze "Fakt". Wszystko się jednak zmieniło za sprawą polskiego szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego. Obyty w świecie minister postanowił zaczerpnąć z zachodnich wzorców. Dlatego też na nieformalne spotkanie do swojego przepięknego dworku w podbydgoskim Chobielinie zaprosił wczoraj szefa niemieckiego MSZ.
Wstydu nam nie przyniósł - otoczony lasami pałacyk, gdzie kiedyś minister Sikorski zawiesił tabliczkę z informacją "Strefa zdekomunizowana" - niejednego bywalca światowych salonów mógłby rzucić na kolana - czytamy w "Fakcie". O doznania smakowe gościa postanowiła z kolei zadbać amerykańska żona polskiego ministra - znana w świecie pisarka i dziennikarka Anne Applebaum. Franka-Waltera Steinmeiera oczarowała tradycyjnym polskim barszczem grzybowymi i cielęciną, ale we włoskim wydaniu. "Faktowi" zdradziła, jak przyrządza się te pyszności. A jakby tego wszystkiego było mało - do obiadu w salonie przygrywał na zabytkowych organach zawodowy muzyk, który później ustąpił miejsca naszemu ministrowi.
Okazuje się więc, że politykę zagraniczną można prowadzić w takiej ciepłej i rodzinnej atmosferze, i to bez żadnego uszczerbku dla naszych interesów. Niemieckie gazety doniosły przecież w weekend, że to właśnie polski minister najostrzej negocjował z francuskimi i niemieckimi partnerami podczas ostatniego szczytu NATO w Bukareszcie. Jest więc szansa na to, że ten nowy styl uprawiania polityki zagranicznej wejdzie naszym rządzącym w nawyk - pisze "Fakt".




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!