Profesorowie krytykują rządową reformę
Środowisko akademickie i naukowe czuje się urażone wczorajszą konferencją premiera Donalda Tuska i Barbary Kudryckiej, szefowej resortu nauki. Premier zapowiedział wzrost nakładów na badania i szkolnictwo wyższe, postawił jednak warunek, że wprowadzona zostanie rządowa reforma. Naukowcy otwarcie już mówią o sporze pomiędzy nimi a rządem - pisze DZIENNIK.
- Akademicki test Donalda Tuska
- Musimy zmienić prawo
- Ujawniamy rządowy plan rewolucji na studiach
- Profesorowie apelują do Tuska
- Tusk: Będą pieniądze dla naukowców, ale...
- Samsonowicz: Jeden projekt nie uleczy polskiej nauki
- Kudrycka: Wokół reformy uczelni narosły mity
- Nie ma partii, którą uznałbym za swoją
- Słowacka fabryka polskich profesorów
- Habilitacje tracą na wartości
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Klasyczna odprawa albo pokazowa impreza PR" - oburzał się tuż po spotkaniu z szefem rządu prof. Karol Modzelewski, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, wiceszef Polskiej Akademii Nauk. "Przykro mi, że byliśmy tylko publicznością. Nikt nie konsultował z nami tych propozycji zmian" - wtórował mu prof. Tadeusz Luty, szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Tzw. pakiet Kudryckiej spotkał się z ostrą krytyką środowiska naukowego. Profesorowie nie godzą się m.in. na likwidację habilitacji, nie podoba im się wprowadzenie etatyzacji na uczelnie czy zróżnicowanie stopnia doktora na zawodowy i naukowy. Dlatego liczyli na dyskusję, a przynajmniej na możliwość wyrażenia własnych opinii. Nic takiego się nie wydarzyło. "Jak było widać, wymiana opinii nie była przewidziana" - stwierdził Modzelewski. I stwierdził, że w sprawie reformy można już mówić o sporze między środowiskiem naukowców a rządem. "Strona rządowa nie przywiązuje wagi do dyskusji z nami na ten temat" - dodał profesor.
Zapytaliśmy minister Kudrycką, dlaczego nie zdecydowała się na publiczną debatę w tej sprawie. - Od dawna wsłuchiwałam się w opinie środowiska. Po co zagadywać na śmierć tak ważną sprawę - odparła poirytowana tym pytaniem Kudrycka.
Premier starał łagodzić i przekonać naukowców, by wsparli reformę, rezygnując z własnych środowiskowych interesów. Obiecywał w zamian wyższe nakłady na naukę, dodatkowe pieniądze dla profesorów emerytowanych, sprowadzenie światowej sławy naukowców na polskie uczelnie i szybką karierę naukową dla najzdolniejszych. Opowiedział się też za zniesieniem habilitacji. "Np. taki humanista jak Norman Davies w obecnym systemie nie mógłby być promotorem pracy doktorskiej, bo nie ma habilitacji" - argumentował.
Tymczasem były wiceminister nauki prof. Stefan Jurga twierdzi: "To nieprawda. Zgodnie z obowiązującym prawem byłaby możliwość uznania kwalifikacji Daviesa".
Nie tylko plan zniesienia habilitacji budzi kontrowersje. "W propozycjach reformy jest kilka punktów zapalnych. Większość jej haseł znamy od lat. Szkoda, że wraz z reformą rząd nie stworzył strategicznego planu na rozwój kraju poprzez naukę i szkolnictwo wyższe" - recenzował prof. Tadeusz Luty.
Dyskusji uniknąć się nie da. Nawet twórcy dokumentu przyznają, że nie jest on doskonały. "Pracowaliśmy w trybie gorączkowym" - asekurował się prof. Michał Sulczewski przewodniczący Rady Nauki, członek zespołu reformy programowej. Teraz dokument trafi do wszystkich uczelni i instytutów naukowych w celu konsultacji. Środowisko naukowe będzie miało miesiąc na wyrażenie opinii.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!