Prezydent: Ziobro nie jest moją nadzieją
Zbigniew Ziobro nie jest największą nadzieją polityczną prezydenta, a Jarosław Kaczyński byłby dla Polski najlepszym premierem - stwierdził w "Kontrwywiadzie RMF FM" Lech Kaczyński. Zapowiedział też weto w sprawie ustawy medialnej. "W tej sytuacji nie ma innego wyjścia" - oznajmił kategorycznie prezydent.
- Ziobro wciąż się czerwieni
- Rzecznik PiS: Nie ma akcji "zakochany prezydent"
- Energia Ziobry to za mało na Kaczyńskiego
- Ziobro na prezydenta
- "Marcinkiewicz rozpowszechnia paszkwile"
- Kurski: Ziobro śmiał się, że go ożeniłem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent, zapytany o Zbigniewa Ziobro, przyznał, że nie uważa go za największą nadzieję PiS. "Mogę powiedzieć, że jest to człowiek na pewno zdolny, ale ma jeszcze czas" - powiedział prezydent. Zaznaczył jednak, że nie jest już członkiem tej partii i trudno wypowiadać mu się na jej temat.
"Czy jest tak pańskim zdaniem, że on już przebiera nogami i szykuje się do zastąpienia pana albo brata?" - pytał dziennikarz radia RMF FM. "To nie jest dobry przedmiot rozmowy, ponieważ mogę powiedzieć, że zapewnia mnie, że nie" - odpowiedział Lech Kaczyński.
Prezydent mówił też o ustawie medialnej. "Rząd miałby mianować szefa telewizji publicznej. I to jest odpolitycznienie?" - ironizował prezydent w radiu RMF. Jego zdaniem zaproponowana przez PO ustawa medialna nie będzie służyła niezależności mediów publicznych.
Dlatego prezydent nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości i zapowiada weto. "Można pokazywać czarną ścianę i mówić, że jest biała" - tak skomentował założenia projektu ustawy Lech Kaczyński.
Zapytany o konflikt z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie obsady ambasad, prezydent przypomniał: "To prezydent, według konstytucji, mianuje ambasadorów". Zaraz jednak dodał, że bez podpisu premiera on również nie może tego uczynić.
Dlatego przy wyborze ambasadorów konieczna jest zgoda obu stron. A brakuje jej - jak zauważa prezydent - tylko w przypadku kandydata na ambasadora Słowacji, Andrzeja Krawczyka. Dlaczego? "Andrzej Krawczyk nie poinformował mnie o istotnych fragmentach swojego życia" - tłumaczył prezydent. "Andrzej Krawczyk nie był agentem. Chodzi o to, że dałem mu swoją szansę licząc, że druga strona wykaże pełną lojalność" - dodał.
Pytany o Jacka Kurskiego prezydent powtórzył, że nie do końca był zadowolony z pamiętnej reżyserii jego orędzia. Stwierdził, że Kurski powinien się poważnie zastanowić nad swoim postępowaniem. "Jednak nie mam żalu, ja się tak łatwo nie obrażam" - zapewnił.
"Czy pana zdaniem Jarosław Kaczyński byłby lepszym premierem?" - pytał na koniec dziennikarz RMF. "A czy jest pan w stanie mnie podejrzewać o coś innego?" - odpowiedział Lech Kaczyński.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!