Wraca spór o traktat lizboński?
Dziś Prawo i Sprawiedliwość ogłosi swój projekt ustawy kompetencyjnej, mającej skonsumować prezydencko-premierowski kompromis sprzed miesiąca. DZIENNIK dotarł do tego dokumentu przez autorów nazywanego ustawą kompromisową. Jednak już teraz wiadomo, że projekt PiS kompromisu nie przybliży.
- PiS zaskarży traktat z podpisem prezydenta
- "Krętacze z PO wycięli z ustawy prezydenta"
- Pierwszy krok prezydenta do przyjęcia traktatu
- Traktat nie taki straszny, jak go malują
- Kurski ostrzega: Prezydent wstrzyma traktat
- Platforma: PiS chce złamać konstytucję
- Prezydent odrzuca kandydatów MON na generałów
- Co naprawdę ustalili prezydent i premier
- Test siły Unii czy świadomości jej obywateli
- Prezydent podpisze traktat lizboński
- Ustawa kompetencyjna, czyli PiS zawsze czuwa
- "Musimy być solidarni ze Wschodem"
- Irlandia straszy Unię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kontrowersje budzi głównie artykuł trzeci proponowanej ustawy. PiS chce, by wszystkie ważne decyzje dotyczące przyszłości Unii, a przede wszystkim polskiej obecności w
"27" były podejmowane przez polskiego przedstawiciela w Radzie Europejskiej "wyłącznie po uzyskaniu uprzedniej zgody prezydenta, Sejmu, Senatu i Rady
Ministrów".
Chodzi między innymi o ewentualną zmianę polskiego stanowiska w sprawie tzw. Joaniny, czyli mechanizmu czasowego blokowania unijnych decyzji. To niemal identyczny zapis jak w prezydenckim
projekcie ustawy ratyfikacyjnej sprzed ponad miesiąca. A wtedy rząd i Platforma kategorycznie odrzuciły ten pomysł, podpierając się kilkunastoma ekspertyzami prawnymi. I nie zmieniły zdania.
"Tego typu propozycje w ogóle nie wchodzą w rachubę" - mówi nam szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.
W uzasadnieniu swojego projektu PiS powołuje się na uzgodnienia prezydenta z premierem. Jednak Zbigniew Chlebowski mówi, że jedyny warunek, który stawiany był w czasie tych negocjacji, to
zgodność projektu ustawy kompetencyjnej z konstytucją. "Jeśli PiS przepisało ten projekt z prezydenckiej wersji ustawy, to jest poważne ryzyko niekonstytucyjności" - mówi w
rozmowie z DZIENNIKIEM Chlebowski.
Kilka dni temu marszałek Sejmu Bronisław Komorowski stwierdził, że nie widzi potrzeby dodatkowego zabezpieczania zapisów traktatu lizbońskiego. Jego zdaniem w 100 proc. zabezpiecza je konstytucja. "Jeżeli dwoma trzecimi głosów przyjmuje się rozwiązania Traktatu Lizbońskiego, to dwoma trzecimi można by go tylko i wyłącznie odwołać. To jest zapisane w
konstytucji" - mówił Komorowski w Radiu Zet.
Czy zatem ratyfikacja traktatu znów staje pod znakiem zapytania? "Ustawa kompetencyjna zostanie w Sejmie przyjęta, ale na pewno nie będzie w niej zapisów wątpliwych
konstytucyjnie" - twierdzi Chlebowski i jasno daje do zrozumienia, że na takie pomysły PiS zgody nie będzie.
Konstytucjonalista doktor Ryszard Piotrowski tak mówi o pisowskiej propozycji: "Istnieją konstytucyjne kompetencje każdego z organów władzy. Naruszanie tego ładu zwiększaniem lub
ograniczaniem kompetencji któregoś z tych organów zgodne z konstytucją nie jest".
PiS jest jednak przekonane, że wszystko jest w porządku. "Nasz projekt był wielokrotnie sprawdzany przez prawników i na pewno jest zgodny z konstytucją" - mówi jeden z jego
autorów poseł Łukasz Zbonikowski. "Ani o milimetr nie wyszliśmy poza to, co prezydent ustalił z premierem" - zapewnia.
W zeszłym tygodniu prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że chce ratyfikować traktat lizboński na początku lipca. Oczywiście pod warunkiem, że do tego czasu będzie przyjęta przez sejm ustawa kompetencyjna.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!