Macierewicz tropi kolejną grupę przestępczą
Chcieli pogrążyć komisję weryfikacyjną - nie ma wątpliwości Antoni Macierewicz. Chodzi o opisane przez DZIENNIK oferty kupna przygotowanego przez polityka aneksu do raportu z weryfikacji wojskowych specsłużb. Macierewicz jest pewien, że dziennikarzy specjalnie wprowadzano w błąd. I składa doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez "grupę przestępczą".
- Tak handlowano aneksem Macierewicza
- Dwie osoby zatrzymane w aferze z raportem o WSI
- PO chce odwołać kolegę Macierewicza
- Minister w zmowie z właścicielami TVN?
- Macierewicz nie musi przepraszać ITI
- Aneks o WSI to wielki ból głowy prezydenta
- Wałęsa: Macierewicz oskarża Kaczyńskich
- Prokuratura odmawia Macierewiczowi
- Agenci przeszukują domy ludzi Macierewicza
- Kaczyński: Widać, kto stosuje policyjne metody
- Macierewicz broni raportu przed prezydentem
- Oficerowie WSI wystawią Macierewiczowi pomnik
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
DZIENNIK napisał, że były szpieg PRL-owskiego wywiadu Aleksander Lichocki oferuje za 250 tysięcy złotych kupno tajnego aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Przechwalał się kontaktami w służbach.
Ale zdaniem Macierewicza, Lichocki miałby wchodzić w skład grupy przestępczej, wywodzącej się z żołnierzy byłej Wojskowej Służby Wewnętrznej (poprzedniczki WSI), którzy zajmowali się inwigilacją środowisk politycznych na początku lat 90.
Wcześniej Macierewicz twierdził publicznie, że "Aleksander L." należy do grupy byłych oficerów wojskowych służb, którzy infiltrują i rozpracowują komisję weryfikacyjną.
Zdaniem Macierewicza "grupa przestępcza" celowo wprowadzała w błąd dziennikarzy zajmujących się komisją weryfikacyjną. "Na skutek tych fałszywych informacji, jakie otrzymywali, publikowali nieprawdziwe, kłamliwe informacje, jakoby raport ds. WSI można było nabyć na bazarze" - mówił Macierewicz. Dodał, że dziennikarze DZIENNIKA, ujawniając informacje o Lichockim, przyznali, że byli w tej sprawie wprowadzani w błąd. "Dziękuję im za odwagę cywilną i samokrytycyzm" - powiedział poseł PiS.
DZIENNIK ustalił, że prokuratura prowadzi dwa śledztwa - w sprawie oferowania sprzedaży aneksu oraz obietnic pozytywnej weryfikacji w zamian za łapówkę. Nie wiadomo jednak, czy dotyczą one Lichockiego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!