Tusk wstydzi się swego PR-u
Ekipa Donalda Tuska bierze przykład z zachodnich rządów i tak jak one zatrudnia specjalistów od tworzenia dobrego wizerunku. Jednak polski rząd skrzętnie ukrywa ten fakt - pisze "Metro".
- Zobacz, gdzie opala się premierowa
- Kto będzie nową twarzą rządu?
- Tusk nie dbał o eksporterów. O wizerunek tak
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ministrami premiera Tuska mają zaopiekować się specjaliści od public relations. Niektórzy szefowie resortów już takich doradców mają, inni wkrótce dostaną.
"Polski rząd wzoruje się na europejskich. Z tą jednak różnicą, że tam specjaliści od PR oficjalnie pracują w ministerstwach" - mówi specjalista do spraw public relations z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Jerzy Olędzki.
"W Wielkiej Brytanii premier ma niezależnie od biura prasowego specjalistów od komunikacji społecznej. Osobnych ekspertów od PR ma także każdy z ministrów. Ale są to oficjalni doradcy, zatrudnieni w resortach" - podkreśla prof. Olędzki.
Tymczasem specjaliści od wizerunku ministrów Tuska pracują na umowę zlecenie. Sami ministrowie oficjalnie do takich doradców się nie przyznają. Mało tego: Centrum Informacyjne Rządu ani rzeczniczka Agnieszka Liszka nie odpowiedzieli gazecie na pytanie, ile kosztują usługi PR-owców dla rządu i jak są księgowane te wydatki.
Dlaczego politycy tak boją się przyznać do tego, że korzystają z usług specjalistów od PR? "Chcą stworzyć wrażenie, że na swój pozytywny odbiór pracują sami, bez udziału doradców" - wyjaśnia prof. Andrzej Antoszewski z Uniwersytetu Wrocławskiego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!