Tusk: To prowokacja, nie gram w tenisa
"Wszyscy wiedzą, że nie gram w tenisa" - premier Donald Tusk zbija rewelację "Wprost". Tygodnik podał, że prezydent nie chce awansować na generałów kandydatów rządu, bo lista układana była z klucza towarzyskiego. Przykład - jeden z oficerów miał grywać z Tuskiem na korcie. "Nawet jeśli to prowokacja, to źle przygotowana" - odcina się premier.
- Polscy żołnierze boją się jechać na wojnę
- Odwołany generał nadal rządzi wywiadem
- Prezydent odrzuca kandydatów MON na generałów
- MON chciał awansować znajomego Tuska?
- Tajna rozmowa prezydenta z Klichem
- Polska armia ma nowych generałów
- Czwarty generał nie dojechał na czas
- Darmowi adwokaci tylko dla niewinnych
- Generał ma zarzuty, bo oszukał na egzaminie
- Święto 3 Maja w cieniu politycznych gestów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent zaakceptował jedynie trzech z 15 kandydatów na generałów przedstawionych przez MON. "Wprost" pisze, że oprócz kandydata do generalskich lampasów, który miał regularnie grywać z Donaldem Tuskiem w tenisa, na liście przygotowanej przez Bogdana Klicha miał się także znaleźć szef sekretariatu szefa MON. Lech Kaczyński miał obawiać się, że kandydatów z klucza towarzyskiego jest więcej.
Tusk zdecydowanie zaprzecza tym rewelacjom. "To absurdalne i niedorzeczne" - skomentował premier. "Jest mi osobiście przykro, że muszę dementować rewelacje tygodnika <Wprost>, które nie mają żadnego związku z rzeczywistością. Sugestie tego tygodnika są nawet, jak na prowokację, źle przygotowane. Wszyscy wiedzą, że nie gram w tenisa, ostatni raz rakietę w ręku miałem 25 lat temu. Jestem poruszony metodami <Wprost>, które chce zbudować atmosferę nieprzyzwoitości" - dodał Tusk.
Nie awansował, bo ma takie prawo
"Dostaliśmy 15 nazwisk. Lech Kaczyński po opinii BBN wybrał z nich trzy" - tłumaczy z kolei Patrycja Hryniewicz z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Na pytanie RMF, czemu tylko trzy, odpowiada, że pozostałe kandydatury "prawdopodobnie mu nie odpowiadają".
I zaraz dodaje, że prezydent ma prawo decydować o tym, którzy z kandydatów na generałów otrzymają nominację.
RMF sugeruje, że prezydent nie chce awansować na generałów oficerów, którzy siedzą tylko zza biurkami i nie mają doświadczenia na polu walki.
"Jeżeli prezydent rzeczywiście zablokuje dwanaście nominacji generalskich, to po raz kolejny udowodnimy, że źle się rozmawia na szczytach polskiej polityki" - komentuje spór wicepremier Grzegorz Schetyna.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!