Sybilski to jedyny kandydat na to stanowisko. Zdaniem działaczy, jest pewniakiem ze stajni Wojciecha Olejniczaka. Szef SLD promuje go na nowego sekretarza generalnego partii. "Ujawniając prawdę, miał dużo do stracenia" - komentuje polityk SLD.

Sybilski nie chciał rozmawiać z DZIENNIKIEM, podobnie jak Olejniczak. Przez rzecznika prasowego lider SLD przekazał krótki komentarz: Dwa lata temu Sybilski składał wyjaśnienia i warszawska rada go nie zawiesiła. Jednak jak mówi obecny na tamtym posiedzeniu działacz, przewodniczący nie zająknął się, że grozi mu proces sądowy. Wówczas wspierał go Grzegorz Napieralski. "Ufałem jego wyjaśnieniom" - mówi teraz sekretarz generalny SLD.

Ryszard Syroka, jeden z warszawskich działaczy Sojuszu, kilka dni temu oddał legitymację partyjną. "Nie akceptowałem tego, co się dzieje w warszawskim SL" - mówi.

Sprawa zaczęła się cztery lata temu od wypadku samochodowego. Sybilski jechał z żoną autem. Policja nie ustaliła, kto prowadził, więc sprawa trafiła do sądu. Sybilscy zeznali, że kierowała żona. Natomiast właściciel drugiego pojazdu upierał się, że za kierownicą siedział mężczyzna. Prokuratura ustaliła, że działacz Sojuszu kłamał.