Gosiewski zataił dochody
Lider PiS Przemysław Gosiewski złamał przepisy - mówi "Wprost" Wacław Martyniuk z SLD. A wszystko przez oświadczenie majątkowe, do którego przewodniczący Klubu Prawa i Sprawiedliwości nie wpisał części zarobków uzyskanych w roku 2001. Chodzi o pieniądze zarobione podczas pełnienia funkcji doradcy w gabinecie ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego.
- Jacek Kurski nie wie, jaki ma majątek?
- PiS: Plan Beaty Sawickiej się sprawdza
- PiS i SLD: Złagodzić zakaz dla skazanych polityków
- Gosiewski żąda: Przesadźcie katyńskie dęby
- Kaczyński nasyła CBA na marszałka Sejmu
- Platforma znowu odpuściła Palikotowi
- Gosiewski łowi ryby na Krecie
- Aborcja dzieli PiS
- Gosiewski chce raportu Pitery
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na przełomie roku 2000 i 2001 Przemysław Gosiewski pracował jako doradca w gabinecie ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego i jako radca w ministerstwie - pisze "Wprost". W październiku 2001 r. lider PiS został posłem. Zarobki z roku 2001 powinien był wykazać w dwóch oświadczeniach majątkowych: tym, które złożył, obejmując mandat posła, i składanym za cały 2001 rok - wylicza tygodnik.
Ale tego nie zrobił. Dziś szef Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości tłumaczy się, że podczas składania oświadczeń konsultował to z Kancelarią Sejmu. "Dowiedziałem się, że nie muszę wykazywać dochodów z działalności, której zaprzestałem w połowie roku" - mówi "Wprost" były wicepremier.
Czyżby Gosiewski został wprowadzony w błąd? "Poseł złamał przepisy. Powinien wykazać dochody za cały rok, niezależnie od tego, do kiedy je uzyskiwał" - przekonuje Wacław Martyniuk (SLD) z Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.
Tygodnik zwraca uwagę, że wedle obowiązujących przepisów, za zatajenie zarobków grozi do trzech lat więzienia.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!