Prezydent i premier pokażą portfele

Julia Pitera chce prześwietlić portfele prezydenta, premiera i szefów specsłużb Fot. Michal Rozbicki / Inne
Swój majątek muszą ujawniać parlamentarzyści i samorządowcy. Takie jest prawo. Ale PO chce także prześwietlić portfele prezydenta, premiera i szefów specsłużb. "Obywatele mają prawo wiedzieć, jakie mają majątki i skąd się wzięły" - mówi Julia Pitera, minister do walki z korupcją.
- Milionerzy rządzą Warszawą
- Marszałek Sejmu nie przyznał się do pożyczki
- Gdzie zniknęły pieniądze Pawlaka?
- Rada Warszawy ma szesnastu milionerów
- Minister Ćwiąkalski ukrył swoje dochody
- Kaczmarek skłamał w oświadczeniu majątkowym?
- Majątek Palikota pod lupą prokuratury
- Pawlak spowiada się z alimentów
- Minister ukrywał fuchy w radach nadzorczych
- Ludzie Kaczyńskiego ujawniają majątki
- Gosiewski zataił dochody
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziś majątki muszą ujawniać parlamentarzyści i samorządowcy. Prezydent, premier i ministrowie mogą to robić, ale nie muszą. Rząd Donalda Tuska dobrowolnie pokazał swoje portfele, ale Julia Pitera chce tak zmienić ustawę antykorupcyjną, by zmuszała ich do ujawniania majątków. Zresztą nie tylko ich.
"Majątki prezydenta, premiera, ministrów, szefa CBA, ABW, NIK, ZUS, NFZ, regionalnych izb obrachunkowych, samorządowych kolegiów odwoławczych, inspekcji sanitarnych czy budowlanych powinny być jawne" - wylicza Pitera w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Minister do walki z korupcją idzie też o krok dalej. Chce zaostrzyć kary za kłamstwa w oświadczeniach majątkowych. "Polityk nie ponosi żadnej odpowiedzialności karnej. Teraz będzie miał sprawę w prokuraturze" - zapowiada.
Nie wiadomo tylko, jak na ten pomysł zareaguje prokuratura. Podobne sprawy trafiały już przecież do prokuratury i kończyły się umorzeniem. Jak choćby przypadek Wandy i Stanisława Łyżwińskich, którzy w poprzedniej kadencji bezprawnie pobierali z sejmowej kasy pieniądze za paliwo, chociaż nie mieli samochodu. Gdy sprawę wyciągnęli dziennikarze, Łyżwińscy szybko pieniądze oddali, a prokuratorzy rozłożyli ręce i umorzyli postępowanie.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!