Piotr Bączek zeznaje ze szczotką do zębów
Prokuratorzy przesłuchują Piotra Bączka, członka komisji weryfikacyjnej WSI. Sprawdzają, co wie na temat wyciekającego z komisji tajnego aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Przed drzwiami do prokuratury przyznał, że obawia się zatrzymania. Dlatego zabrał ze sobą pastę do zębów i szczoteczkę.
- Bez aresztów w sprawie weryfikacji WSI
- Kto złamał prawo: dziennikarze czy ABW?
- Dwie osoby zatrzymane w aferze z raportem o WSI
- Prokuratorzy chcą przesłuchać Macierewicza
- Prokuratura: Znaleziono tajne dokumenty
- Kaczyński: Widać, kto stosuje policyjne metody
- Prezydent: Nie mam czasu na aneks o WSI
- Gosiewski: Rząd mataczy, błądzi i kluczy
- Wiceszef ABW: Nie szantażowałem dziennikarza
- Zeznania Komorowskiego wyciekły z prokuratury
- Macierewicz: Komorowski broni służb specjalnych
- Obrońcy praw człowieka żądają od premiera wyjaśnień
- "Agenci dotykali mnie w miejscach intymnych"
- "Szyją prowokację na komisję Macierewicza"
- Ćwiąkalski: ABW szukała sprawców przestępstwa
- "Zamiast przeprosin, był wniosek o areszt"
- Tajemnice nie dla ludzi Macierewicza?
- Dziennikarz targnął się na życie przed aresztowaniem
- Sumliński przed komisją do spraw specsłużb
- Śmiertelna wojna tajnych służb
- Służby wciąż ponad prawem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ze świadka mogę zostać podejrzanym" - przyznał rano w rozmowie z radiem RMF, tłumacząc, dlaczego chodzi ze szczoteczką w kieszeni. Ze studia pojechał wprost na przesłuchanie. "Ażeby pokazać, że żyjemy w krainie miłości i marihuany, wziąłem tę szczoteczkę" - drwił przed drzwiami prokuratury.
Wcześniej Piotr Bączek zaprzeczał, jakoby agenci ABW znaleźli jakieś tajne dokumenty, gdy przeszukiwali jego mieszkanie. Ale Prokuratura Krajowa potwierdza, że w czasie wczorajszych rewizji u trzech z czterech osób znaleziono tajne dokumenty. Nie zdradza jednak u kogo.
Zarzuty płatnej protekcji dostali dziennikarz Wojciech Sumliński i były oficer wojskowego kontrwywiadu PRL Aleksander L. Obu zatrzymała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Jak pisał DZIENNIK, Aleksander L. oferował sprzedaż tajnego aneksu do raportu z likwidacji WSI. Powoływał się na znajomości w otoczeniu Antoniego Macierewicza.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!