Prokuratura: Znaleziono tajne dokumenty
"U trzech spośród czterech osób, których mieszkania przeszukali wczoraj agenci ABW, zabezpieczono tajne dokumenty" - ujawniła rzeczniczka Prokuratury Generalnej. Śledczy chcą, by sąd aresztował dwie z nich. Zamieszanie wprowadził potem prokurator Robert Majewski, który naciskany przez dziennikarzy, ujawnił, że przeszukano nie cztery, ale aż 11 miejsc i u więcej niż czterech osób.
- Służby wciąż ponad prawem
- Prezydent: Nie mam czasu na aneks o WSI
- Gosiewski: Rząd mataczy, błądzi i kluczy
- Obrońcy praw człowieka żądają od premiera wyjaśnień
- "Szyją prowokację na komisję Macierewicza"
- Ćwiąkalski: ABW szukała sprawców przestępstwa
- Tajne - do wglądu tylko w pociągu
- Komorowski: Bączek wezwał TVP na ratunek
- "Zamiast przeprosin, był wniosek o areszt"
- Kto złamał prawo: dziennikarze czy ABW?
- Dziennikarz targnął się na życie przed aresztowaniem
- Prokuratorzy chcą przesłuchać Macierewicza
- Sumliński przed komisją do spraw specsłużb
- Kaczyński: ABW chciała zdobyć tajny aneks?
- Bez aresztów w sprawie weryfikacji WSI
- Piotr Bączek zeznaje ze szczotką do zębów
- Prezydent: Schetyna wie lepiej, co wiem
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prokurator Majewski odmówił ujawnienia dalszych szczegółów. Nie wiadomo więc, jakie dokumenty znaleziono, ani u kogo. Nie wiadomo nawet, ile mieszkań przeszukano.
Wcześniej Piotr Bączek, członek komisji weryfikacyjnej, zapewnił, że on nie miał tajnych akt w domu. Mógł mówić prawdę, bo prokuratorzy nie postawili mu dziś zarzutów.
Jeśli tajnych dokumentów nie miał Bączek, to ze słów rzeczniczki prokuratury wynika, że mogli mieć je w swoich domach: drugi z członków komisji weryfikacyjnej - Leszek Pietrzak, były oficer specsłużb PRL - Aleksander Lichocki (to on oferował DZIENNIKOWI sprzedaż tajnego aneksu do raportu o likwidacji WSI) oraz dziennikarz Wojciech Sumliński (zajmował się tematyką wojskowych specsłużb).
Lichocki i Sumliński zostali zatrzymani już wczoraj i już wczoraj postawiono im zarzut płatnej protekcji - mieli proponować różnych osobom usunięcie za pieniądze ich nazwisk z raportu o WSI. Dziś prokuratura wniosła do sądu o ich aresztowanie. Obaj nie przyznają się do winy.
Piotr Bączek zgłosił się dziś rano do prokuratury na przesłuchanie. Na wszelki wypadek zabrał ze sobą... szczoteczkę do zębów. Okazało się, że niepotrzebnie, bo nie usłyszał zarzutów, a zeznawał w charakterze świadka. Podobnie jak Leszek Pietrzak, on też był świadkiem. I też nie ma zarzutów.
Wczoraj ABW przeszukała kilkanaście lokali w związku z domniemanymi nieprawidłowościami przy działaniach komisji weryfikacyjnej WSI.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!