Komorowski: Bączek wezwał TVP na ratunek
Dziennikarze TVP przed domem Piotra Bączka "prawdopodobnie zjawili się sterowani za pośrednictwem ważnej postaci w radiu czy mediach publicznych. Wszyscy wymieniają nawet nazwisko dosyć znanej pani" - twierdzi marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski. Tymczasem agentów ABW broni Zbigniew Wasserman z PiS, który mówi, że w domu Bączka reporterzy powinni wykonać polecenia agentów.
- Obrońcy praw człowieka żądają od premiera wyjaśnień
- "Agenci dotykali mnie w miejscach intymnych"
- Ćwiąkalski: ABW szukała sprawców przestępstwa
- Prokuratorzy chcą przesłuchać Macierewicza
- Prokuratura: Znaleziono tajne dokumenty
- Prezydent odsunięty od weryfikacji WSI
- ABW zabrała "tajne" materiały naukowe
- Ziobro kontra Ćwiąkalski: "Kto ma rację w sprawie Bączka"
- Gosiewski: Rząd mataczy, błądzi i kluczy
- Posłowie turyści wściekli na marszałka
- Bez aresztów w sprawie weryfikacji WSI
- Kaczyński: ABW chciała zdobyć tajny aneks?
- Tajemnice nie dla ludzi Macierewicza?
- Kto złamał prawo: dziennikarze czy ABW?
- "Komorowski mógł popełnić przestępstwo"
- Sejm będzie miał własną telewizję
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem Telewizji Polskiej, podczas przeszukania w domu Piotra Bączka agenci ABW potraktowali reporterów w sposób niedopuszczalny. Przeszukali ich i zabrali im kamerę.
Dziennikarze chcieli nakręcić, jak agenci szukają dowodów obciążających Bączka - członka komisji weryfikacyjnej WSI. Funkcjonariusze podejrzewali, że trzyma on w domu ściśle tajne dokumenty.
Komorowski w "Salonie Politycznym Trójki" stwierdził, że dziennikarzy w ogóle nie powinno być na miejscu przeszukania.
"Dziennikarze chcieli być ponad prawem. Akurat ci konkretni, że tak powiem, z tego programu ("Misji Specjalnej") ściśle powiązanego z panem Antonim Macierewiczem - tłumaczył marszałek.
Z kolei Zbigniew Wassermann powiedział w Radiu ZET, że jeśli funkcjonariusze ABW "nie życzyli sobie dziennikarzy, to powinni zabezpieczyć miejsce. Dodał jednak, że jeśli dziennikarze nie stosują się do zaleceń funkcjonariuszy, to ci muszą "pewne sytuacje wyegzekwować".
Według Wassermanna, agenci ABW, wyczuwając niezręczność sytuacji, poprosili o pomoc funkcjonariuszy policji, ale ci zachowali dystans i powiedzieli, że nie widzą podstaw do zastosowania siły wobec reporterów.
Wassermanna uważa, że to dowód na wojnę służb - "tych nowych, pod rządami PO, ze służbami, a raczej kierownictwem służb, z czasów rządów PiS".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!