Prezydent wspiera Gruzję, jak tylko może
To był pracowity dzień dla Lecha Kaczyńskiego. Najpierw spotkał się w Jerozolimie z prezydentem Gruzji. Potem ostro skrytykował NATO za brak wsparcia dla Tbilisi w konflikcie z Rosją. Jeszcze później - znowu o Gruzji - rozmawiał z prezydentem Bushem.
- Partia Saakaszwiliego znów bierze władzę
- Sikorski uratuje pokój w Gruzji?
- Kaczyński przemawiał, Gruzini protestowali
- Polska ofensywa w Gruzji
- Gruzja napadnie dziś w nocy na Abchazję
- Jaruzelski: Nie prowokujmy Rosji
- Premier u prezydenta tylko dwie godziny
- Putin przegra walkę z Miedwiediewem
- Rosjanie obalą putinowski reżim
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszyscy wymienieni wyżej politycy przyjechali do Izraela na obchodzy 60. rocznicy powstania tego państwa. Jednak nie konflikt bliskowschodni zdominował spotkania polityczne w Jerozolimie. Lech Kaczyński cały dzień poświęcił na rozmowy o napiętej sytuacji między Gruzją a Rosją. Moskwa mocno wspiera Abchazję - separatystyczny region formalnie należący do Gruzji.
Dwudziestominutowe spotkanie z Georgem Bushem zakończyło wizytę prezydenta w Izraelu. Lech Kaczyński przed odlotem do Polski poinformował, że przekazał prezydentowi USA swoją ocenę obecnej sytuacji w Gruzji i wpływu tego, co się teraz w tym kraju dzieje, na sytuację w Azji Środkowej.
Polski prezydent zaznaczył, że decyzja o rozmowie z Bushem zapadła w ostatniej chwili. W trakcie spotkania do prezydentów dołączyła amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice, a w pewnym momencie także prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili.
To nie było pierwsze spotkanie z prezydentem Gruzji. Lech Kaczyński rozmawiał już z nim wcześniej, a potem ostro skrytykował NATO za bierność w sprawie Gruzji.
"Nie może być tak, że Pakt Północnoatlantycki obiecuje w kwietniu komuś członkostwo, stwierdza, że będzie członkiem, nie mija więcej niż kilkanaście dni, a to państwo przeżywa bardzo poważne kłopoty związane ze znaczną częścią swojego terytorium" - grzmiał Lech Kaczyński.
Podczas kwietniowego szczytu NATO w Bukareszcie Sojusz Północnoatlantycki zdecydował, że Gruzja i Ukraina staną się członkami NATO. Nie minął nawet miesiąc, a już - jak zauważył prezydent - "doszło do zdarzeń, które grożą aneksją jednej piątej terytorium Gruzji i dwóch trzecich wybrzeża morskiego tego kraju".
Lechowi Kaczyńskiemu wtórował Michaił Saakaszwili, który porównał zakusy Rosji do agresji bolszewików. "W latach dwudziestych bolszewicy zajęli Kaukaz, później zaatakowali Polskę, a następnie wkroczyli do krajów bałtyckich i Finlandii" - mówił prezydent Gruzji. "Nie chcę, żeby ta historia się powtórzyła" - dodał.
Saakaszwili podkreślił, że prezydent Lech Kaczyński jest "bardzo świadom sytuacji" i "rozumie ją dużo lepiej od wielu innych". "To nie jest los jednego małego kraju, ale los całej Europy" - zaznaczał prezydent Gruzji.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!