Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

PiS: Lotem premiera najadłoby się 150 tysięcy dzieci

2008-05-20 | Ostatnia aktualizacja: 18:30 | Komentarze: 0 | skomentuj

Podróż premiera kosztowała 1,6 miliona złotych. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wyliczyli, że to 150 tysięcy obiadów dla głodnych dzieci lub 400 komputerów dla szkół. "Pół roku mija, a cudów jak nie było, tak nie ma. Rosną tylko ośle uszy tym, którzy uwierzyli PO, a działaczom PO - długie nosy, bo jak kłamali, tak kłamią i teraz" - oburza się poseł PiS Joachim Brudziński.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Posłowie PiS wczoraj wyliczali, ile kilometrów autostrad zbudowała do tej pory Platforma Obywatelska, a teraz postanowili podliczyć ostatnią wizytę szefa rządu w Ameryce Południowej.

Posłowie PiS, Iwona Arent i Joachim Brudziński, pytali jak ma się program "taniego państwa" do wyprawy szefa rządu do Peru i Chile, o której sam mówił, że to podróż jego życia. Premier dziś wieczorem wróci do kraju. DZIENNIK przed kilkoma dniami oszacował koszty jego podróży na milion 600 tysięcy złotych.

Posłowie PiS natychmiast wyliczyli, że można byłoby za to kupić 400 komputerów dla uczniów, 833 roczne abonamenty na internetowe łącza dla szkół, czy ufundować 133 roczne stypendia dla uzdolnionych uczniów.

"Rolą premiera jest uczestniczenie w takich wydarzeniach jak szczyt Unia Europejska-Ameryka Łacińska, trudno sobie wyobrazić, żeby szefa rządu nie było w takim miejscu" - komentuje rzeczniczka rządu, Agnieszka Liszka.

I dodaje, jeszcze nie zostały oszacowane koszty wizyty premiera w Peru i Chile. "Zawsze staramy się, aby czas i środki były wydane jak najlepiej" - zapewnia Liszka.

Ale Joachim Brudziński wypomniał nie tylko wizytę "słońca Peru", czyli Donalda Tuska. Do tej podróży dołączyło "13 słoneczek irackich".

Chodzi o 13 urzędników samorządowych PO z Zachodniopomorskiego, którzy "utknęli w bazie wojskowej Echo w Iraku" z powodu burzy piaskowej. Samorządowcy wieźli dary dla irackich dzieci za 30 tysięcy złotych, choć koszty samej podróży kilkakrotnie przekroczyły tę kwotę.

"Płaci za to wojsko, armia utrzymuje tychże państwa, musi ich nakarmić, oprać" - grzmiał Brudziński. Dodał, że trudno jest uzyskać informacje o tej podróży, bo "wojsko zasłania się tajemnicą".

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «