Wśród nowych wiceprzewodniczących nie ma dotychczasowego szefa Sojuszu Wojciecha Olejniczaka, który przegrał wczorajsze starcie z Napieralskim. Co więcej, wśród najbliższych współpracowników Napieralskiego w ogóle nie ma ludzi z poprzedniej "stajni" np. Jolanty Seneszyn czy Ryszarda Kalisza.

W pierwszej turze głosowania bezwględną większość dostało tylko czterech polityków: Piekarska, Pastusiak, Szymanek-Deresz i Szmajdziński. Zarządzono drugą turę, by wybrać brakujących trzech wiceprzewodniczących. Jednak delegaci na kongres byli podzieleni w opiniach. Nikt ze zgłoszonych kandydatów nie zdobył bezwzględnej większości.

Wygląda więc na to, że Sojusz czekają spore zmiany. Powszechnie wiadomo, że Napieralskiego popierał teren oraz tzw. beton. Pytanie więc, kto z tej grupy dojdzie jeszcze do władzy w Sojuszu.

Nie będą to raczej ludzie Olejniczaka, których obwinia się za polityczną zapaść lewicy. Twórcy Lewicy i Demokratów i promotorzy otwarcia na liberalne centrum chyba nie mają szans.