Tusk i Kaczyński mają problem z weekendem
Platforma atakuje prezydenta. Twierdzi, że Lech Kaczyński nie powinien w weekend jechać na Podkarpacie i pokazywać się tam w towarzystwie kandydata PiS na senatora. Podobnie jednak zachował się Donald Tusk. Na Podkarpaciu spotkał się z kandydatem PO, a potem otworzył boisko szkolne. "Nie pojechał tam jako szef rządu" - tłumaczą go partyjni koledzy.
- Boisko w każdej gminie okazało się klapą
- Kaczyński na celowniku Tuska
- "Prawdziwi Polacy uczą dzieci grać w piłkę"
- Premier chce oczarować kanclerz Niemiec
- Miażdżące zwycięstwo PiS w Krośnie
- Prezydent opowiada bajki i mówi o Leninie
- Niech Tusk modli się o sukces piłkarzy
- Kaczyński: Zając to ostrzeżenie dla rządu
- Jak premier Tusk kiwa kolegów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kiedy premier jest premierem, a kiedy "tylko" szefem PO? I czy prezydentowi wypada angażować się w kampanię wyborczą PiS? Ten problem mają sami politycy, nawzajem przerzucając się oskarżeniami.
"Prezydent wziął udział w kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości na Podkarpaciu, a nie jest członkiem PiS" - atakuje poseł PO Andrzej Halicki.
Chodzi o wczorajszą wizytę Lecha Kaczyńskiego w dworku Marii Konoponickiej w Żarnowcu koło Krosna, gdzie prezydent czytał dzieckom bajki i wziął udział w festynie. PO wypomina Kaczyńskiemu, że spotkał się tam także ze Stanisławem Zającem, kandydatem PiS w wyborach uzupełniających do Senatu. Razem z żonami zajadali się potrawami z grilla, a ich sielankowe zdjęcia trafiły do prasy.
W ten sposób - według Platformy - prezydent włączył się w jego kampanię wyborczą PiS. PO zarzuca Kaczyńskiemu, że wydał 65 tysięcy złotych z publicznych pieniędzy na wizytę na Podkarpaciu.
Z zarzutami PO nie zgadza się prezydencki minister Michał Kamiński. "Podczas festynu nie zaistniał żaden fakt choćby w najmniejszym stopniu związany z agitacją wyborczą. Po festynie Pan Prezydent udał się z prywatną wizytą do domu Pana Stanisława Zająca. Absurdem jest stwierdzenie, że Prezydent RP wziął w ten sposób udział w agitacji wyborczej" - napisał Kamiński.
W podwójnej roli - jako szef partii i jako premier - wystąpił w weekend na Podkarpaciu także Donald Tusk. W Izdebkach gościł go Maciej Lewicki z PO, także kandydat na senatora.
"Donald Tusk pojechał nie jako premier. Poleciał za pieniądze Platformy Obywatelskiej" - tłumaczy go senator Tomasz Misiak.
A jak wytłumaczyć wizytę Tuska w gimnazjum, w którym razem z ministrem sportu przecinał wstęgę i otwierał nowe boisko? Tam - jak twierdzą jego partyjni koledzy - występował już jako premier.
"Weekend spędził na obowiązkach partyjnych. Potem przeszedł do obowiązków służbowych" - wyjaśnia senator Misiak.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!