Piotr R. i Andrzej K. odpowiedzą przed sądem za to, że w pierwszej połowie 2007 roku zaoferowali pośrednictwo w odrolnieniu działek na Mazurach w zamian za wielką łapówkę. Powoływali się przy tym na swoje "wielkie wpływy w Ministerstwie Rolnictwa". Grozi im do ośmiu lat więzienia. Akt oskarżenia wysłano już do sądu.

Prawdziwym celem CBA był jednak sam Andrzej Lepper. Wszystko zakończyło się fiaskiem, bo - jak twierdzą śledczy - do ówczesnego wicepremiera dotarł przeciek na temat wymierzonej w niego akcji Biura. Szefowie służb i prokuratury w rządzie Jarosława Kaczyńskiego stawiali tezę, że za ostrzeżeniem lidera Samoobrony stał minister spraw wewnętrznych Janusz Kaczmarek. To on miał przekazać wiadomość milionerowi Ryszardowi Krauzemu, który podzielił się sensacją z posłem Samoobrony Lechem Woszczerowiczem. A ten o wszystkim miał opowiedzieć Lepperowi.

Jednak jak na razie sprawa rzekomego przecieku utknęła w martwym punkcie. Prokuratorom i funkcjonariuszom ABW oraz CBA nie udało się dowieść, że taka była droga przecieku. Jego domniemani bohaterowie, Krauze i Kaczmarek, nie zostali oskarżeni o zdradzenie tajnej misji służb. Usłyszeli jedynie zarzuty składania fałszywych zeznań.

Z kolei sam Andrzej Lepper twierdził, że o akcji CBA powiedział mu Zbigniew Ziobro. Ówczesny szef resortu sprawiedliwości bronił się jednak, prezentując nagranie rozmowy z Lepperem. Nie potwierdziło ono słów lidera Samoobrony.

Ziobro: To porażka prokuratury

To, że akt oskarżenia dotyczy tylko dwóch osób, jest porażką prokuratury - mówił w TVN24 były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jego zdaniem, dowody zgromadzone w sprawie mówiły jasno, że Piotr R. i Andrzej K. nie działali sami.