Codziennie media informują o dzieciach maltretowanych, molestowanych lub przychodzących na świat z kilkoma promilami akoholu we krwi. Tym powinien zająć się właśnie rzecznik praw dziecka. Tylko że go nie ma...

Kiedy w kwietniu po ostrej krytyce ze stanowiska zrezygnowała Ewa Sowińska, która zyskała miano pogromcy teletubisiów, zapowiadano, że będzie pełnić funkcję rzecznika do 30 czerwca. By można było spokojnie wybrać jej następcę. Czas mija, a nowego rzecznika nie ma.

Z Sejmu dochodzą w tej sprawie sprzeczne informacje. Członkowie komisji polityki społecznej i rodziny twierdzą, że mogą zdążyć z zaopiniowaniem kandydatów. Ale marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zapowiedział dziś, że wszyscy posłowie o wyborze rzecznika praw dziecka zdecydują dopiero pod koniec lipca. Potem wybór muszą zaakceptować senatorowie i nowy rzecznik musi złożyć ślubowanie.

To oznacza, że przynajmniej przez miesiąc rzecznika praw dziecka nie będzie. Bo ustawa mówi jasno - jeśli sam zrzeknie się funkcji, nie czeka na stanowisku aż do ślubowania następcy, ale odchodzi od razu.