Posłowie zapłacą kary za mecz
Nici z przerwy na mecz Polska-Austria. Posłowie muszą zająć się w tym czasie ustawami. Gdy dziennik.pl ujawnił, że Sejm chce sobie zrobić "piłkarską" przerwę w obradach, wybuchła burza. Dziś marszałek Bronisław Komorowski oświadczył, że praca jest ważniejsza. W dodatku, jak któryś z posłów-kibiców nie wróci z Wiednia na piątkowe głosowanie, dostanie finansową karę - dowiedział się "Newsweek".
- Dość głupot w Sejmie, śpieszę się na mecz!
- Posłowie turyści wściekli na marszałka
- Polska - Austria. Prawdziwy czas próby
- Wiedeń już czeka na polskich kibiców
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W czasie, gdy podpieczni Beenhakkera wybiegną na stadion w Wiedniu, posłowie będą omawiać kwestię uczczenia pamięci Aleksandra Świętochowskiego. Mecz skończy się w momencie, kiedy posłowie zrealizują ostatni punkt obrad, czyli oświadczenia poselskie.
"Nie zamierzam przerywać obrad. Ale posłowie, którzy akurat będą mieli wolne od zajęć w komisjach i sali plenarnej, będą mogli obejrzeć transmisję w sali konferencyjnej na wielkim ekranie plazmowym" - stwierdził Komorowski.
Litości nie będzie jednak miał dla posłów, którzy wybierają się do Wiednia i nie zdążą na piątkowe obrady. Wśród 50 takich parlamentarzystów jest Jacek Kurski z PiS.
"Ja już ledwo żyję. Miałem w ciągu kilku ostatnich dni prawie 15 posiedzeń komisji śledczej, trzy spotkania w województwie podkarpackim, gdzie są wybory uzupełniające do Senatu. Mam chyba prawo wyjechać" - tłumaczy w newsweeku.pl Kurski.
Cóż, najwyżej on i reszta stracą po 160 złotych, bo takie kary są już przygotowane.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!