Pretekstem do analizy jest poniedziałkowa wizyta kanclerz Angeli Merkel w Polsce. "Spiegel" ocenia, żę szefowa niemieckiego rządu wreszcie z przyjemnością przyleci do Polski. "Historyczny patos cierpiących Polaków, którym posługiwali się Kaczyńscy, działał na nerwy partnerom w Unii Europejskiej. Z ulgą odnotowują oni, że od siedmiu miesięcy Tusk zachowuje się zupełnie inaczej. Załagodził konflikt z Niemcami o Centrum przeciwko Wypędzeniom i wysłał sygnały odprężenia w kierunku Moskwy" - pisze tygodnik.

Według gazety Merkel i Tusk mogą się zrozumieć wzajemnie także dlatego, że w kraju są w podobnym położeniu: mają wysokie notowania w sondażach opinii publicznej, ale powoli coraz głośniejsze stają się apele o reformy.

"Po ponad pół roku ustawicznych uśmiechów Polacy żądają od Tuska czynów. Ale mimo, że PO tworzy z PSL stabilną koalicję i może być dumna z 5-procentowego wzrostu gospodarczego, premier nie zabrał się jeszcze za żadną z koniecznych reform" - ocenia "Spiegel".

Wylicza, że nie rozpoczęto jeszcze żadnej z 700 zaplanowanych procedur prywatyzacyjnych, Polska ma najmłodszych emerytów, setki szpitali są zadłużone, a lekarze "tygodniami nie otrzymują wynagrodzeń".

"To strach przed propagandowym talentem jego poprzednika Jarosława Kaczyńskiego jest tym, co paraliżuje Tuska" - komentuje "Spiegel". "Z ław opozycji jest łatwizną piętnować odważne reformy jako <politykę dla bogaczy>. Ponadto, brat bliźniak Jarosława Kaczyńskiego, Lech, może jako prezydent zawetować każdą ustawę" - dodaje.

"Tak więc premier Tusk woli nic nie robić - w końcu w 2010 roku sam chce zostać głową państwa" - ocenia niemiecki tygodnik.