Poseł Prawa i Sprawiedliwości przyznał jednak, że dziś o wiele bardziej fascynuje go osobowość Jarosława Kaczyńskiego, "bo Kaczyński jest niezwykłym połączeniem intelektu z charakterem i wartości z realizmem politycznym". Wałęsa przestał fascynować Jacka Kurskiego, gdy został prezydentem i "zmienił kurs". Poseł PiS przyznał jednak, że Lech Wałęsa był, jest i zawsze będzie symbolem "Solidarności".

Zdaniem Kurskiego sytuacja przed ukazaniem się książki historyków IPN, która ma dowodzić, że Lech Wałęsa był agentem SB o pseudonimie Bolek, przypomina histerię z 4 czerwca 1992 roku, kiedy to po ujawnieniu listy Macierewicza obalano rząd premiera Olszewskiego. Dla Jacka Kurskiego wiceprezes IPN Maria Dmochowska, która stanęła w obronie Lecha Wałęsy i przeciwko historykom Cenckiewiczowi i Gontarczykowi, wiceprezesem... nie jest.

"Dopiero dzisiaj się dowiedziałem, że jest taki wiceprezes IPN. Ta publikacja trochę mi przypomina bunt prokuratorów po przegranej PiS. Pani Dmochowska jest posłanką Unii Demokratycznej" - powiedział w RMF FM poseł Kurski i dodał, że jeśli Dmochowska brała z Lechem Wałęsą udział w obalaniu rządu Jana Olszewskiego, to dziś powinna siedzieć cicho.

"Niech przynajmniej przy tej publikacji skorzysta z rady prezydenta Chiraca i nie wypowiada się zbyt intensywnie" - radzi polityk.

Poseł PiS uważa jednak, że nie nie należy zdejmować Wałęsy z pomników ani odbierać mu zasług. Chce jednak poznać prawdę o przeszłości byłego prezydenta. "Ja chętnie się dowiem, jakie były powody tych wszystkich zwrotów akcji Lecha Wałęsy. Tych wszystkich Wileckich, Wachowskich, tych spotkań z Kiszczakiem, stawki na Jaruzelskiego i kontakty z nimi w czasie puczu Janajewa. Idiotyczne koncepcje NATO bis, RWPG bis, na sprzeciw wobec cywilnej kontroli nad armią - sprawa Parysa. Jakie były przyczyny i to jest tak naprawdę coś, co mnie i wszystkich ludzi podziemia <Solidarności> potwornie zabolało" - wylicza Kurski.