Lech Wałęsa w 1978 roku zakładał wspólnie z innymi działaczami Wolne Związki Zawodowe. Kazimierz Szałoch, główny organizator strajku w gdańskiej stoczni z 1970 roku, opowiadał, że wtedy właśnie koledzy wytknęli Wałęsie współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa.

"Szołoch opowiadał, że związkowcy otwarcie powiedzieli Wałęsie: Lechu, my ci nie ufamy, bo donosiłeś na nas do SB. On na to odpowiedział: Ludzie, nie miałem wtedy wyboru, bo by mnie zabili. Ale teraz przyrzekam wam, że będę uczciwym Polakiem. Pod tym warunkiem został przyjęty" - przytacza wypowiedź Wałęsy "Gazeta Polska", powołując się na nagraną rozmowę z Kazimierzem Szołochem.

Wyznanie przywódcy strajku z 1970 roku zarejestrował na kasecie Aleksander Żebrowski, student Uniwersytetu Wrocławskiego. Na początku lat 90. sprzedawał ją na ulicach Warszawy.