Członek komisji śledczej pod sąd
Posłowie PiS, którzy protestowali przeciwko zasiadaniu posła Jana Widackiego w komisji śledczej badającej naciski polityczne na służby specjalne, mają nowy argument. Poseł oskarżony m.in. o nakłanianie świadków do fałszywych zeznań jednak stanie przed sądem. Sąd Apelacyjny uchylił decyzję o zwrocie aktu oskarżenia do prokuratury.
- Sekrety mecenasa, który ściągnął esbeka do Sejmu
- Była lewicowa minister będzie sądzić posła lewicy?
- Były esbek sejmowym ekspertem
- Trzech posłów opuszcza lewicę
- Wróg PiS, Jan Widacki, wyleci z komisji śledczej?
- Co Widacki negocjuje z Walendziakiem
- Co Widacki ma na sumieniu
- Widacki: Śmierć Pyjasa to był wypadek
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Widacki to znany adwokat z Krakowa, w przeszłości m.in. wiceszef MSW i ambasador Polski na Litwie. Prokuratura zarzuca mu nakłanianie świadków do składania fałszywych zeznań i utrudnianie postępowania karnego. Może za to trafić na pięć lat do więzienia. Widacki nie zgadza się z zarzutami. Twierdzi, że pomówili go przestępcy.
W kwietniu sąd pod przewodnictwem Barbary Piwnik, minister sprawiedliwości w rządzie SLD, zwrócił akt oskarżenia prokuraturze. Sędzia uznała bowiem, że materiał jest niepełny i opiera się wyłącznie na zeznaniach wielokrotnego przestępcy. Stwierdziła, że materiał dowodowy trzeba uzupełnić.
Tę decyzję zaskarżyła prokuratura, a Sąd Apelacyjny dziś przyznał jej rację. Uznał, że materiał dowodowy można uzupełnić w trakcie procesu.
Zarzuty dla Widackiego, posła Lewicy i Demokratów do rozpadu tej koalicji, były powodem, dla którego na jego oddelegowanie do komisji śledczej nie zgadzał się PiS. Politycy tej partii od początku twierdzili, że nie może w komisji pracować ktoś, komu stawia się zarzuty karne.
Widackiego oskarżono o to, że miał nakłaniać świadka Sławomira R. (32-letniego recydywistę, który odsiaduje karę 25 lat m.in. za zabójstwo) do składania nieprawdziwych zeznań, korzystnych dla bronionego przez Widackiego szefa gangu pruszkowskiego - Mirosława D., pseudonim Malizna.
Inny zarzut to rzekome naciski na lobbystę Marka Dochnala, by przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen nie oczerniał Jana Kulczyka, którego Widacki był pełnomocnikiem.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!