I tylko do tych dwóch miast. Koszt przelotu jednej osoby to ponad 500 złotych. Tymczasem przejazd pociągiem, i to w wagonie pierwszej klasy, to wydatek pięć razy mniejszy - wylicza "Fakt".

Ale polscy parlemantarzyści uwielbiają latać - kpi bulwarówka. Od początku roku do końca kwietnia wykonali prawie 3 tysiące przelotów po całym kraju. Każdy bilet lotniczy to średnio 512 złotych. Czyli za loty Polacy zapłacili ponad półtora miliona złotych.

Kilka miesięcy temu okazało się jednak, że część parlamentarzystów ma wielki problem, bo LOT zrezygnował z deficytowych połączeń z Warszawy do Bydgoszczy i Zielonej Góry. W parlamencie zawrzało. Politycy domagali się natychmiastowego zorganizowania przetargu i wyboru innej firmy, która będzie latała do tych miast - pisze "Fakt".

Jako pierwszy przetarg na te połączenia rozstrzygnął Senat, w którego ławach siedzi ośmioro posłów wybranych z województwa lubuskiego i okręgu bydgoskiego. Mogą więc odetchnąć z ulgą. Będą latać samolotami innej komercyjnej linii lotniczej.

"To bardzo dobrze! Świetna wiadomość!" - ucieszył się Władysław Dajczak, senator z PiS, gdy od reportera "Faktu" dowiedział się o pozytywnym rozstrzygnięciu przetargu. "Dziękuję, bardzo dziękuję" - wprost eksplodował z radości Jan Wyrowiński, senator z PO.

Żaden z nich nawet nie spytał "Faktu" o cenę biletu. A ich lot w jedną stronę kosztował będzie podatników około 500 złotych - przypomina bulwarówka. Dla porównania bilet na pociąg pośpieszny do Bydgoszczy (1 klasą) kosztuje 72 złote. Z kolei bilet na ekspres do Zielonej Góry (również 1 klasą) to wydatek 131 zł.