Kopacz łamie obietnice dane lekarzom
Resort zdrowia wycofuje się z obietnicy, że każdy lekarz będzie zarabiał 11 tysięcy złotych w 2010 roku. "Nie może być tak, że rząd odgórnie ustala konkretny poziom wynagrodzeń" - mówi DZIENNIKOWI wiceminister zdrowia Adam Fronczak. "Strategia działania tego rządu opiera się na manipulacji i oszustwie" - denerwują się lekarze.
- O czym Wałęsa pisze do Tuska
- Kto nas będzie leczył?
- Staruszków oddają do szpitala i jadą na urlop
- Chore dzieci mają same płacić za lekarstwa
- Wiceminister zostawił 20 milionów długu
- Totalna prywatyzacja szpitali
- Czy Ewa Kopacz powinna bać się spowiedzi?
- Lekarze chcą wysokiej pensji minimalnej
- Nie wyrzucą minister Kopacz z Kościoła
- Kopacz musi sprzedać swoje limuzyny
- Kopacz zachowa stanowisko dzięki... PiS
- Szpitale niedługo zaczną znikać
- Jak się rozwiodła Ewa Kopacz
- Mąż minister Kopacz: Rozwód to moja wina
- Mamy problem. Lekarze grożą strajkiem
- Ważą się losy minister Kopacz
- Ewa Kopacz uratowała głowę
- Lekarze chcą masowo odchodzić z pracy
- Bukiel: Sam dałem po operacji koniak
- Lekarze nie chcą już strajkować
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W 2010 roku lekarze będą zarabiać 11 tysięcy złotych brutto" - tę deklarację minister zdrowia, Ewa Kopacz, powtarzała w grudniu kilka razy. Zaskoczyła nie tylko lekarzy, ale też premiera. "Prognozy, ile będą zarabiali specjaliści, wydają się odważne, ale być może osiągalne" - komentował wtedy Donald Tusk.
Teraz resort zdrowia zmienia taktykę i wycofuje się po cichu z obietnic. Fronczak twierdzi, że lekarze owszem, będą mogli zarobić więcej. Ale tylko pod warunkiem, że będą więcej pracować. "Lekarz, którzy pracuje bardzo efektywnie nie może przecież zarabiać tyle samo, co ten, który radzi sobie dużo gorzej" - mówi Fronczak.
Mają to na nich wymusić szpitale przekształcone w spółki. Działające jak przedsiębiorstwa. "Teraz bywa tak, że w niektórych placówkach jest zatrudnionych 10 chirurgów, a praca trwa tylko do dwunastej. Każdy z lekarzy operuje przez 10 proc. swojego czasu i zarabia np. 3 tys. zł. To zupełnie nieracjonalne. Kiedy efektywność pracy wzrośnie do 40 proc. w naszym przykładowym szpitalu będzie zatrudnionych 4 specjalistów, a pensja każdego z nich wzrośnie automatycznie do ponad 7 tys." - tłumaczy Fronczak.
"Od początku nie wierzyłem w obietnice minister Kopacz. Sporo już naopowiadała różnych rzeczy i nic z tego nie wyszło" -mówi szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. Wiceszef związku, Zdzisław Szramik, komentuje sprawę ostrzej: "Obietnica 11 tys. od początku była kpiną z nas wszystkich. Strategia działania tego rządu opiera się na manipulacji i oszustwie. To się musi skończyć katastrofą. Lekarze wyjeżdżają, zakładają prywatne gabinety. Publiczna służba zdrowia upadnie" - grzmi Szramik.
Jolanta Szczypińska, posłanka PiS z sejmowej komisji zdrowia, przyznaje, co prawda, że argumentacja Fronczaka "brzmi logicznie”, ale dodaje: "Obietnica 11 tys. dla lekarzy to kolejna bajka minister Kopacz. Nie można dać podwyżek lekarzom bez zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. A tego rząd zrobić przecież nie chce".
Beata Małecka-Libera, posłanka PO z sejmowej komisji zdrowia, przekonuje, że to nieprawda. "Lekarze już dziś zarabiają godnie, a w szpitalach przekształconych w spółki będzie się im płacić jeszcze lepiej" - przekonuje posłanka PO.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!