Wassermann wiedział, że Maleszka jest agentem
Wiedział, ale nie powiedział, bo nie chciał łamać prawa. Tak poseł PiS, były koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann, tłumaczy, dlaczego wiele lat temu nie ujawnił, że Lesław Maleszka jest agentem "Ketmanem". A wiedział to - jak mówi - już w 1995 roku.
- Lesław Maleszka, gwiazda esbecji
- Maleszka: Zrobiłem potworne zło
- Kurski: "Wyborcza" jest ofiarą Maleszki
- Wassermann miał rację. Wanna mogła go zabić
- "Maleszka to kliniczny przypadek zła"
- Maleszka jednak pisał w "Wyborczej"
- "Spotkanie Maleszki było szokiem"
- Tajemniczy agent opowie o sprawie Pyjasa
- Ludzie tacy jak Maleszka nie mogą być dziennikarzami
- Maleszka ma prawo pisać, jeśli znajdzie wydawcę
- Szef oprawców Pyjasa ma 5 tysięcy emerytury
- Michnik przyznał mi, że Maleszka to agent
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie mogłem podzielić się tą wiedzą, bo popełniłbym przestępstwo" - tłumaczył Wassermann w Radiu ZET. Dodał, że dzięki temu nie było wątpliwości, że może pełnić funkcję ministra koordynatora i będzie "szczelny na temat wiedzy, która jest chroniona tajemnicą państwową".
Poseł PiS mówił, że "często jest tak, że wiedza, którą się posiada, ciąży i boli". "Wiedziałem, że (Maleszka) był człowiekiem, który dopuścił się ogromnej niegodziwości" - stwierdził. "Jeżeli ktoś sprzedaje swoich przyjaciół, i to jeszcze w takiej sytuacji, że widzi, że skutkiem tej postawy jest śmierć jednej z osób z kręgu tych przyjaciół i dalej kontynuuje tę działalność, to świadczy to o tym człowieku, o tym jak głęboka jest ta sfera upadłości człowieka, jak daleko można odejść od odruchów ludzkich" - powiedział Zbigniew Wassermann.
Mówiąc o śledztwie w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa, poseł PiS podkreślił, że to "dzięki mnie udało się podjąć to śledztwo, bo do tego czasu to była zabawa z prokuraturą". Wassermann skomentował, że "służba bezpieczeństwa robiła, co chciała w tej sprawie, i prokurator też wszedł na taką relację". Zdaniem posła, w 1990 roku sytuacja się zmieniła.
"Ja z archiwów służby bezpieczeństwa wyciągnąłem akta operacyjne dotyczące śmierci Stanisława Pyjasa i działań służby bezpieczeństwa, których prokuratura nigdy nie widziała. One stworzyły nowe możliwości" - powiedział. Pytany o hipotezę, że to Lesław Maleszka przyczynił się do śmierci Pyjasa, odparł, że jest to "rewelacja". "Ja bym tu był ostrożny, ale niczego nie można wykluczyć" - zastrzegł.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!